Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Podróż zimowa, Jaume Cabre

a.d.b

662208352x500

 

 

"Podróż zimowa" to 14 opowiadań, które powstały w 2000 r. Poprzedziły "Wyznaję" i "Głosy Pamano" i można w nich odnaleźć elementy wspólne z obydwiema późniejszymi powieściami. Wielbiciele Jaume Cabre będą zachwyceni.

Podobnie jak w późniejszych powieściach dominuje pytanie o to, kto jest kim. Poszczególne wątki, pojawiające się w jednym opowiadaniu, powtarzają się zupełnie gdzie indziej. Postaci wracają w nowych wcieleniach, w innym czasie i przestrzeni. Podobnie wędrują przedmioty. Ta względność czasu i miejsca jest grą prowadzoną z czytelnikiem, zaproszeniem do zabawy, śledzenia wątków, motywów, przedmiotów, muzyki. Ta gra, którą czytelnik może podjąć, ale nie musi, bo każde z opowiadań jest też odrębną historią - zamkniętą i zaskakującą. Niemniej odkrywanie powiązań i kontynuacji tematów jest świetną zabawą. Czasem prostą, jak w przypadku wędrówki obrazu Rembrandta, choć z trzema kryminalnymi wątkami, czasem bardziej skomplikowaną, kiedy autor celowo myli tropy i postaci. Bohaterowie fikcyjni zyskują tu status postaci historycznych, święci mówią wersami Wergiliusza, a przysłowia zmieniają swoje pochodzenie. Cabre oszukuje czytelnika. Wprowadzone mistyfikacje są echem relatywizmu czasu. Plany czasowe i przestrzenie mieszają się, nakładają na siebie, by wyeksponować powracające tematy. "W pozornej przeciętności kryje się mądrość."(s. 85)

"Podróż zimowa" to 14 zaskakujących opowiadań, które można przeczytać osobno lub złożyć w większą całość. Czytane osobno są zdumiewającymi historiami o płatnych mordercach, oszustach, muzykach, którzy widują duchy, nieszczęśliwie zakochanych, wielopiętrowych spiskach i fałszowaniu dzieł sztuki. Jest nawet historia rodziny wielkiego rabina Chaima Mattesa z Łodzi i jego potomków.One też ukrywają prawdę, choć nie sposób tu mówić o przeciętności. Są naprawdę dobre. Bardzo dobre.

LogoMarginesy300x1941

Autor: Jaume Cabre
Tytuł: Podróż zimowa
Tłumaczenie: Anna Sawicka
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 9 maja 2018

Spadek, Vigdis Hjorth

a.d.b

653873352x500

 

 

"Spadek" Vigdis Hjorth wywołał w Norwegii burzę. Książka wywołała dyskusje nie tylko literackie, próbowano też dociekać, czy przedstawiona w powieści historia zawiera elementy autobiograficzne. Sama autorka nigdy nie skomentowała tych rewelacji, co tylko podsycało zainteresowanie książką. I dobrze, bo to kawał pierwszorzędnej literatury.

Tytułowy spadek to nie tylko dobra materialne, chociaż te - zwłaszcza domki letniskowe- są w centrum rodzinnego konfliktu. Spadek to też okryte zmową milczenia rodzinne historie, niewygodne, bolesne, traumatyczne. Jedną z nich poznajemy od razu na wstępie: "mama przedawkowała... wzięła za dużo tabletek. Nie pierwszy raz." Dlaczego?

1.osobowa narracja jest relacją Bergljot (to z jej punktu widzenia oglądamy wydarzenia) i jest to relacja drobiazgowa. Tok narracji doskonale oddaje tok myślenia i obsesyjność myślenia o sprawach, które bez reszty absorbują umysł i angażują emocje. Wszystko w powieści Hjorth dotyczy rodzinnego konfliktu. Każda telefoniczna rozmowa, e-mail, sms mają swoje odbicie w tej relacji i reperkusje w życiu bohaterów. Relacja splata się ze wspomnieniami, bo każde działanie którejś ze stron zaangażowanych w konflikt otwiera stare rany. Zamiecione pod dywan, nigdy nie wyjaśnione sprawy wracają. To spadek, testament otworzył rodzinną puszkę Pandory. Rozbicie rodziny, jej skonfliktowanie teraz właśnie ukazuje się w całej pełni, mimo prowadzonej latami gry pozorów, adresowanej zresztą głównie "do publiczności".

Jakie są motywy postępowania Bergljot i Barda z jednej, oraz Astrid, Asy i matki ich wszystkich z drugiej strony? Narratorka nie daje nam prostej odpowiedzi. Snuje domysły, analizuje, ale też usiłuje zrozumieć emocje pozostałych członków rodziny. Pomagają jej w tym przyjaciele i jej własne dzieci. Wszyscy bowiem są, siłą rzeczy, zaangażowani w sprawę. Trauma jest dziedziczna, nawet jeśli chce się tego uniknąć.

Zapis zdarzeń jest głęboko poruszający, wstrząsający. Bez reszty angażuje czytelnika. Niezwykle trudny temat został w "Spadku" przedstawiony mistrzowsko. Książka jest połączeniem prostego i naturalnego przekazu z szokującą treścią, głęboką psychologiczną analizą i wyrazistym, mocnym przesłaniem.

 WL15

Autor: Vigdis Hjorth
Tytuł: Spadek
Tłumaczenie: Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 9 maja 2018

Kroniki portowe, Annie Proulx

a.d.b

545239352x500

 

"Kroniki portowe" Annie Proulx w 2003 r. zostały wydane ze zdjęciami z filmu  okładce, mimo to w wyobraźni mam całkiem innych bohaterów. Portrety u Proulx nie są rozwlekłe, raczej naszkicowane kilkoma kreskami, ale są tak sugestywne, tak wyraziste, że nie sposób ich pominąć. Wracają zresztą dość często właśnie w formie  tych "paru kresek" i zapadają w pamięć. Podobnie jak "niedopowiedziany" surowy klimat Nowej Fundlandii.

Główny bohater - Quoyle - to zakompleksiony nieudacznik, bierny, bo całkowicie pozbawiony wiary w siebie. Wegetuje wtłoczony w rutynę kolejnych dni i narzuconych przez innych opinii o sobie. Dopiero tragiczna śmierć żony "wyrzuci go na pełne morze", tyle że jako życiowego rozbitka, skazanego na przyspieszony "kurs pływania". Pozbawiony rodziny, żony i pracy wraca, za namową właśnie poznanej ciotki, do Nowej Fundlandii, skąd wywodzą się Quoylowie i buduje swój świat od nowa. Paradoksalnie wraca do miejsca, z którego wszyscy uciekają, a wraca niewielu.
W wyjściu z kryzysu pomagają ludzie. Quoyle zżywa się z lokalną społecznością, nawiązuje przyjaźnie, otrzymuje pomoc. To siła wspólnoty, podobny los, codzienne zmagania cementują więzi. Drobne gesty pozwalają odzyskać wiarę w siebie.   

Późne dojrzewanie głównego bohatera to wręcz metamorfoza, do której przyczyniły się drobiazgi: praca przy naprawie domu, wyprawy łodzią, praca w redakcji lokalnej gazety i akceptacja, której wcześniej nie doświadczył. Drobne i wielkie doświadczenia kształtują ludzi, ale na te wielkie składają się drobiazgi i o tym Proulx opowiada doskonale. Złożona z epizodów historia Quoyla układa się w utrzymaną w spokojnej tonacji epopeję o życiu.

 

Autor: Annie Proulx
Tytuł: Kroniki portowe
Tłumaczenie: Paweł Kruk
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2013

 

Ballada o pewnej panience, Szczepan Twardoch

a.d.b

ballada

 

 

"Ballada o pewnej panience" to 11 opowiadań Szczepana Twardocha, określonych na okładce jako najważniejsze. To opowiadania z lat 2009-2016, więc nie nowe i nawet jeśli nie najważniejsze, to najbardziej charakterystyczne dla autora.

Świat Twardocha jest brudny, wulgarny i wyrazisty w swojej brzydocie. Wyraziste siłą rzeczy muszą też być postaci osadzone w takim świcie, są wiec przerysowane w sposób wręcz karykaturalny. Walczą o szacunek, który oznacza przetrwanie, równocześnie robiąc sobie krzywdę, bo to sami bohaterowie winni są nieszczęść, które im się przydarzają. Życiowe katastrofy prowokują pytania o własną tożsamość i miejsce w świecie, choćby i rażąco brzydkim.

Każde z opowiadań jest swoistą wiwisekcją życiowej porażki, lęku przed śmiesznością i odrzuceniem. Dominujące tematy to strach, samotność, poczucie osaczenia przez innych i przez rzeczywistość. Mroczne, chwilami surrealistyczne opowiadania przesycone są czarnym humorem. Ten jednak nie jest w stanie zastąpić puent, których u Twardocha nie ma. W zamian czytelnik dostaje gotowe rozwiązania: brzydki jest świat i brzydcy są ludzie, wszyscy bez wyjątku. Przy takiej diagnozie czytelnikowi niewiele pozostaje do przemyślenia (i niemal nic w pamięci po lekturze).

 

Autor: Szczepan Twardoch
Tytuł: Ballada o pewnej panience
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2017

Artur & George, Julian Barnes

a.d.b

artur

 

"Artur & George" Juliana Barnesa to mistrzowsko skomponowana, wielowątkowa powieść, która sprawnie splata dwie biografie: Artura Conan Doyle'a i George'a Edajli. Obie postaci są autentyczne, a sławny pisarz także w rzeczywistości zaangażował się w sprawę obrony niesłusznie oskarżonego młodego prawnika. Jednak śledztwo i sprawa George'a Edjali, która była głośna w Anglii głównie za sprawą działań autora "Studium w szkarłacie", to ledwie ułamek powieści - centralny i przyciągający uwagę, ale ciągle tylko ułamek.

Utrzymana w konwencji realizmu powieść to dwie zbeletryzowane biografie osób, które spotykają niemal tylko na chwilę. Jednak 3.osobowa narracja ukazuje na przemian, co do tego spotkania prowadzi, akcentując przy tym wszystkie różnice pomiędzy bohaterami. Artur i George reprezentują dwa typy angielskiego gentelmana: chłodny, opanowany George jest przeciwieństwem emocjonalnego idealisty i sportsmana Artura. Żaden przy tym nie jest rodowitym Anglikiem. Doyle ma irlandzko-szkockie korzenie, Edjali jest natomiast synem Szkotki i Parsa. Obaj jednak, co ciekawe, czują się Anglikami, zatem tożsamość narodowa i kulturowa niekoniecznie zależy od pochodzenia. Oba portrety są doskonale nakreślone, podobnie jak czas i okoliczności kształtowania ich osobowości.

Drugim, obok poczucia tożsamości, niezwykle ważnym tematem jest rasizm, który doprowadził do prześladowania rodziny Edjali. U Barnesa nie zobaczymy rażących przejawów rasizmu. W powieści to pozornie nieokreślone przyczyny oskarżeń, uwagi, że "Anglik nie byłby zdolny do takich czynów", które pojawiają się okazjonalnie  i mało wybredne żarty "przyjaciół" bohatera. A jednak te formy rasizmu są najgroźniejsze, nie sposób bowiem walczyć wprost z czymś, czego pozornie nie ma. Ciemniejsza karnacja to już odmienność, a każda odmienność może wyzwolić rasizm. Przejawy różnią się zależnie od miejsca, czasu i tła historycznego. To ostatnie odmalował zresztą pisarz rewelacyjnie, w szeregu drobnych, wydawałoby się przypadkowych, informacji, wtrąceń, zwyczajów bohaterów. Świetnie oddane są także emocje bohaterów i nastrój.

Doyle Barnesa zachowuje się jak wykreowany przez niego Holmes i takimi samymi metodami prowadzi śledztwo. Ale to nie jedyne drogi poznania. Równie istotne są drogi poznania zmysłowego. Artur to doskonały obserwator (w przeciwieństwie do George'a, który jest ślepy jak kret i wielu rzeczy nie widzi), ale i to mu nie wystarcza. Wzrok nie ogarnia wszystkiego, podobnie jak umysł, stąd też jego fascynacja spirytyzmem. To kolejna z dróg poznania, ceniona, gdy zawodzi rozum, empiryzm, realizm. Metody poznania są więc rożne, rozmyte, czasem niejednoznaczne.

Sprawa George'a Edjali to dla pisarza pretekst do poruszenia tematów tożsamości kulturowej, miłości, prawdy i sprawiedliwości. A sama powieść Barnesa jest właśnie głosem sprawiedliwości, bo bohater wydarzeń nigdy nie został oficjalnie za doznane krzywdy przeproszony, choć jego sprawa była równie głośna jak sprawa Dreyfusa i mimo, że to jego przypadek przyczynił się do powstania sądów apelacyjnych.

 

Autor: Julian Barnes
Tytuł: Artur & George
Tłumaczenie: Joanna Puchalska
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2010

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci