Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Błądzą wszyscy (ale nie ja), Carol Tavris, Elliot Aronson

a.d.b

bz_wszyscy

Żyjemy w przekonaniu, że jesteśmy rozsądni, racjonalni i uczciwi. Obrona tych przekonań na własny temat bywa kosztowna, bowiem prowadzi do błędów, przeinaczeń, zaprzeczeń. Sposób w jaki tłumaczymy swoje decyzje doskonale objaśnia para amerykańskich psychologów: Carol Tavris i niemal legendarny Elliot Aronson, autor  "biblii" psychologów społecznych - książki: "Człowiek- istota społeczna".

Aronson w swojej akademickiej karierze wiele uwagi poświęcił zjawisku dysonansu poznawczego i nim tłumaczy powstawanie mechanizmów samooszukiwania i samousprawiedliwiania. Kiedy nasze wewnętrzne przekonania są sprzeczne z danymi z zewnątrz pojawia się właśnie dysonans poznawczy. To dlatego palaczom tak trudno "uwierzyć" w szkodliwość palenia, oni dostrzegają, że kiedy palą rzekomo mniej jedzą, więc nie są otyli. Takich i innych przykładów z życia autorzy przytaczają sporo, zresztą nie tylko z życia codziennego. Odwołują się też do przykładów z polityki, historii, tłumacząc przy okazji przyczyny wybuchu wojen, skandale polityczne i inne ludzkie zachowania.

W miarę czytania i poznawania działania opisywanych mechanizmów albo odkrywamy ich działanie u siebie, albo usilnie zaprzeczamy ich istnieniu, potwierdzając przy tym mimochodem zjawisko dysonansu. Dlaczego tak jest? Musimy przecież chronić swoje dobre samopoczucie i wysokie mniemanie o sobie nawet kosztem prawdy. Książka może więc wzbudzać skrajne emocje, od zachwytu po zaprzeczenie i odrzucenie. "Błądzą wszyscy..." to bolesna lektura, zwłaszcza jeśli usiłuje się zachować uczciwość w ocenie siebie. Warto pamiętać, że nie święci garnki lepią... Omawiane zjawiska i mechanizmy działania ludzkiej psychiki dotyczą także nas. Książka zawiera przy tym nie tylko analizy zjawisk, ale i sugestie jak wykorzystać tę wiedzę w praktyce. Same analizy i omówienia zagadnień przekazane są ciekawie, z obfitością przykładów i językiem zrozumiałym nie tylko dla psychologów. Książka rzetelna i przystępna.  

Autor: Carol Tavris, Elliot Aronson
Tytuł: Błądzą wszyscy (ale nie ja)
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 2008
Tłumaczenie: Agnieszka Nowak

 

Ślepnąc od świateł, Jakub Żulczyk

a.d.b

lepnc_od_wiate

 

Dłużyzny, nudy i ubóstwo językowe

 [...] - mówi mi.
[...] - mówię jej.
[...] - mówi mi.
[...] - mówię jej.

I tak niemal w nieskończoność. Te skrócone wersje "ścieżki dźwiękowej" obrazują językowe ubóstwo książki Żulczyka. Obok nudnych wprowadzeń dialogów rani też ogrom wulgaryzmów, zresztą zupełnie zbędnych, które maja "oddawać  klimat", ale stoją w sprzeczności z charakterem głównego bohatera - narratora. Podobnie nużące są wielopiętrowe, monstrualnie nadęte porównania, choć te przynajmniej do narratora pasują.

Narcyz to ja

"Ślepnąc od świateł" w założeniu miało być sensacyjną powieścią gangsterską i nawet jest, tyle że słabą. Jacek - główny bohater i narrator w jednej osobie to "detalista" narkotykowy, tak mówi o sobie, by uniknąć słowa diler i człowiek wyjątkowo antypatyczny. To narcyz z przerostem ego, zawsze lepszy od wszystkich, którzy go otaczają, a jego monstrualnej długości, egotyczne monologi wypełniają niemal całą książkę. Akcji tu długo nie ma ani za grosz, są za to powtarzalne sceny sprzedaży narkotyków, dojazdów, przeliczania minut na zarobek, zgodnie z maksymą, że czas to pieniądz i piętnujące klientów oceny, których nieustannie dokonuje Jacek. Nudy i dłużyzny takie, że aż czeka się na "wtopę", która wywoła jakiś ruch. Gdzieś w połowie książki te problemy wreszcie się pojawiają, jednak w połowie to o wiele za późno.

Ten okropny świat

Akcja rozgrywa się w Warszawie przed Bożym Narodzeniem i to Warszawa jest właściwą bohaterką Żulczyka. Ten portret jest jednak jednowymiarowy. Świat jest zły, czarny, okropny. Ludzie bez stylu - to chyba najpoważniejszy zarzut. Nikt nie jest w opinii Jacka mądry, ciekawy, dobry (oczywiście oprócz niego samego), wszyscy to czarne charaktery. Opisy osób są albo pełne inwektyw, albo brzmią jak odpisane z reklamowego katalogu domu mody.  Sam Jacek, który chciał uniknąć losu typowego warszawskiego "słoika", harówki i biedy stał się w rzeczywistości niewolnikiem. Lęk przed niewolniczym kredytem doprowadził go do rzeczywistego niewolnictwa.

Ni pies, ni wydra

"Ślepnąc od świateł" to książka słaba. Ani to prawdziwy portret Warszawy, ani książka psychologiczna, chyba że uprzemy się, by traktować ją jak studium narcyzmu bohatera, ani powieść sensacyjna. Zalew wulgaryzmów męczy, a to na nich "postawiona" jest nowoczesność tej prozy.

 

Autor: Jakub Żulczyk
Tytuł: Ślepnąc od świateł
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2014

 

Agonia dźwięku, Jaume Cabre

a.d.b

dc3767df7e00agoniadzwiekow

 

"Agonia dżwięków" Jaume Cabre to powieść nagradzana w Hiszpanii kilkakrotnie, co nie dziwi, bo to powieść doskonała, niebanalna i świadectwo świetnej formy autora i książka najwyższego lotu.

"Agonia dźwięków" ma przewrotną konstrukcję. Na początku poznajemy zakończenie, którym jest toczący się przeciw bratu Junoyowi proces. Poznajemy sam przebieg procesu i stopniowo także poprzedzające go wydarzenia, jednak bardzo długo nie wiadomo o co franciszkanin został oskarżony. Taki zabieg potęguje ciekawość, ale też pozwala zaprezentować tło, realia klasztornego życia i bohaterów wydarzeń. Właśnie ta galeria postaci jest u Cabre najciekawsza. Każdy z bohaterów jest żywy i wyrazisty, ale równocześnie jest też reprezentantem konkretnych idei religijnych i filozoficznych. "Agonia..." jest bowiem nie tylko świetną powieścią, ale i traktatem religijno-filozoficznym, przy czym nieznajomość tez św. Tomasza z Akwinu, św. Augustyna, czy św. Franciszka wcale nie zakłóci czytelnikowi odbioru. Wyrazicielem poglądu Akwinaty, że zło to brak dobra jest właśnie brat Junoy. To założenie prowadzi do negacji istnienia diabła, jako pozbawionego substancji i w konsekwencji do oskarżenia bohatera o herezję, przy czym nie jest to istota oskarżenia w toczącym się przeciw niemu procesie.

Wydarzenia rozgrywające się w klasztorze mniszek klauzurowych w La Rapita i w siedzibie biskupstwa w Feixes doskonale oddają konflikt kościoła radosnego (franciszkanin Junoy) i ascetycznego, reprezentowanego przez zgorzkniałą, niespełnioną poetkę matkę Doroteę, przełożoną klasztoru. Mimo że akcja jest osadzona w Hiszpanii początków XX w. klimat bliski jest średniowieczu, a toczące się spory teologiczne są niemal kopią średniowiecznych polemik Ojców Kościoła.

Komentarzem i zapowiedzią wydarzeń są poprzedzające każdy rozdział cytaty z Biblii oraz następujący po nich klasztorny "Zwyczajnik" - groteskowy w swojej absurdalności i okrucieństwie, ale będący też cennym źródłem informacji o klasztorze i obyczajach mniszek, z których każda ma przydzielony zakres obowiązków. Źródłem problemów są dwie młodziutkie siostry: Clara i Rosalia, które nie są w stanie podporządkować się wyjątkowo surowej klasztornej dyscyplinie i poszukują choćby okruchu dobroci i człowieczeństwa w tym odczłowieczonym świecie. La Rapita nie przypadkowo jest na końcu świata i sąsiaduje z Wrotami Piekieł.

Świetnym chwytem jest także przedstawienie wydarzeń z perspektywy uczestników wydarzeń: matki Dorotei, brata Junoya i biskupa Maurycego. Każde z nich ma swoje racje, swoje interesy i  skrywane ambicje, przy czym  prowadzona przez dwoje przełożonych rozgrywka to walka i o rząd dusz, i o władzę.

Sam tytuł: "Agonia dźwięków" odnosi się dosłownie do brata Junoya, który zgodnie z tezą św. Augustyna: kto śpiewa dwa razy się modli muzykę uważa za najwyższą formę modlitwy. Pozbawiony muzyki odtwarza ja w pamięci i czyni to tak doskonale, że czytelnik nawet jeśli nie słyszy samej muzyki odczuwa jej nastrój. Na tym poziomie rozgrywa się pojedynek niespełnionej poetki i spełnionego muzyka.

O czym zatem jest powieść Katalończyka z 1983 roku? O walce radości i ascezy, o poszukiwaniu wolności, o fundamentalizmie. Kto ma rację w toczącym się na kartach powieści sporze? Czytelnik musi sam znaleźć odpowiedź.

LogoMarginesy300x194

Autor: Jaume Cabre
Tytuł: Agonia dźwięków
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2017
Tłumaczenie: Anna Sawicka

Diego i Frida, Jean-Marie Gustave Le Clezio

a.d.b

diego

"Diego i Frida" noblisty Jeana-Marie Le Clézio to biografia wyjątkowych meksykańskich artystów, jednak biografia oszczędna, pobieżna, dobra jako początek znajomości z parą malarzy. Ci, którzy już coś wiedzą o "słoniu i gołębicy" mogą się poczuć rozczarowani. Książka pozostawia niedosyt. Niewątpliwie największą zaletą tej biografii jest jej elegancja, elegancja języka i takt z jakim francuski noblista pisze o trudnych intymnych sprawach.

Historia miłości Diega Rivery i Fridy Kahlo rozpoczyna się w 1923 r., książka Le Clézio obejmuje więc okres od 1923 r. do 1953 r. do samobójczej śmierci malarki i widać wyraźnie, że jej podstawą są w większości listy i wspomnienia Fridy. Wątki miłosne i osobiste są nakreślone wyraźnie z jej punktu widzenia, natomiast kontekst historyczny i komentarze dotyczące sztuki bazują głównie na wywiadach, których nader chętnie udzielał Diego. Życie, sztuka i polityka splatają się i w życiu bohaterów i w książce Le Clézio, dzięki czemu jest to wartościowa biografia, a nie plotkarsko - romansowe czytadełko jakich ostatnio wiele.

Jeśli nie wie się nic, bądź niewiele o twórczości Diego Rivery i Fridy Kahlo warto sięgnąć po tę książkę, najlepiej wspomagając się internetem, bo obrazów malarzy tu jak na lekarstwo, choć się o nich wspomina.  

Autor: Jeana-Marie Gustave Le Clézio 
Tytuł: Diego i Frida
Wydawnictwo: Naukowe PWN
Data wydania: 2016

 

Saga Puszczy Białowieskiej, Simona Kossak

a.d.b

saga

 

 

"Saga Puszczy Białowieskiej" Simony Kossak to ogromne (treściowo) dzieło. Dla czytelnika i dla słuchacza, który zna inne książki i gawędy przyrodniczki "Saga..." może być zaskakująca, łączy bowiem informacje historyczne i ściśle z nimi związane dane statystyczne z informacjami i ciekawostkami o zwierzętach. "Saga Puszczy Białowieskiej" to kompletna historia puszczy od jej zarania po czasy współczesne. Co oczywiste im bliżej współczesności tym więcej danych historycznych i statystycznych na temat ostatniego w Europie naturalnego lasu.

"Saga... " nie jest lekturą lekką i przyjemną. Przytłacza nie tylko ogrom informacji, ale i świadomość, że Puszcza jest całkowicie zależna od działań ludzi, co nie jest radosną informacją dla kogoś, kto zna niszczycielskie zapędy człowieka. I rzeczywiście ta książka mogłaby nosić tytuł "elegia". Ze względu na fakty autorka opowiada w zasadzie o zagładzie puszczy pierwotnej i kolejnych gatunków zamieszkujących ją ptaków i zwierząt. Wstrząsające jest odkrycie, że to, co myśliwi (także ci koronowani) nazywają polowaniem jest w rzeczywistości rzezią zwierząt, pozbawionych możliwości jakiejkolwiek obrony czy ucieczki, bo uwięzionych w zagrodach i wystawionych na strzał. Dane statystyczne, liczby zabitych zwierząt są więc ogromne, bo cóż to za trudność trafić oswojonego żubra, który nawet nie ucieka (to współczesność) czy wilka w ograniczonym, ogrodzonym terenie (to też praktyki dnia dzisiejszego). Drugi obok myśliwego szkodnik to kłusownik, który przyznał sobie prawo do zabijania i wyrębu w imię doraźnych korzyści. Łupem kłusowników padają i drzewa, i zwierzęta. Ogólnie ingerencja człowieka nigdy nie kończy się dobrze. Nawet oswojone zwierzęta czeka tragiczny los, np. taki jak opisywane tu oswojone łosie zamordowane przez ludzi, bo zależne od człowieka i zbyt ufne. Tym trudniej o tym czytać, że zostały uwiecznione na fotografiach zamieszczonych w książce i nie są już anonimowe - to Pepsi i Kola. Ich los jest równie wstrząsający jak los wilka Kazana, o którym pisał Adam Wajrak ( http://slowooslowach.blox.pl/2016/11/Wilki-Adam-Wajrak.html ). Niemal każdy rozdział to historia zagłady kolejnego gatunku: cietrzewia, tura, rodzimych gatunków jeleni itd., nawet żubra, którym się tak chlubimy i do którego znowu strzela się pod pretekstem eliminacji osobników chorych (to najnowsze wyczyny naszych "specjalistów od ochrony środowiska"). Mimo prób ratowania Puszczy Białowieskiej perspektywy nakreślone przez Kossak są niewesołe. Niestety. I niestety trzeba w nie w końcu uwierzyć, a nie znowu ciąć (teraz pod pretekstem szkodników), bo Kossak to nie tylko gawędziarka i pisarka, ale i  żyjąca ponad 30 lat niemal w środku Puszczy profesor biologii. Jej głos powinien się liczyć.

"Saga Puszczy Białowieskiej" ma zaskakującą kompozycję. Kolejne rozdziały rozpoczyna beletryzowana część historyczna, odwołująca się wprawdzie do faktów, ale jednak "ubrana w literacką opowieść". Dopiero po niej - wydrukowanej zieloną czcionką, następuje dalsza część poświęcona historii Puszczy i biologii zwierząt. Dodatkowym walorem książki są wspaniałe zdjęcia, szczególnie te z autorką i jej zwierzętami.

 

Autor: Simona Kossak
Tytuł: Saga Puszczy Białowieskiej
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2016

z_agatk

Simona Kossak w puszczy z oswojoną rysicą Agatką (fot. Lech Wilczek)

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci