Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Śmierć przewodnika rzecznego, Richard Flanagan

a.d.b

indeks10

 

"Śmierć przewodnika rzecznego" to pierwsza powieść Richarda Flanagana (wcześniej pisał książki historyczne), opublikowana w 1994, która teraz ukazuje się w doskonałym tłumaczeniu Macieja Świerkockiego nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Aljaz Cosini, tytułowy przewodnik rzeczny, podejmuje próbę ratowania tonącego uczestnika spływu niestety nurt rzeki spycha go w szczelinę, z której nie może uwolnić zaklinowanych nóg. Zaczyna tonąć. Flanagan wykorzystał więc powszechną wiarę, że człowiek w chwili śmierci ogląda całe swoje życie. Tonący przewodnik ogląda jednak nie tylko swoje życie, ale i życie swoich przodków, nawet tych, których nigdy nie spotkał. Ich powikłane losy nie są niczym nietypowym. Prześladowania, przemoc, kolejne tragedie, praca ponad siły, wypadki, nędza były codziennością Tasmańczyków, jednak Flanagan tę pozorną oczywistość oświetla w specyficzny sposób. Bohaterami wizji Cosiniego są niemal wyłącznie jego krewni, tak więc historia Tasmanii staje się historią jednej rodziny, a historia rodziny pokazuje całą złożoność struktury społecznej Australii i Tasmanii, z której pochodzi autor.  Przodkami Aljaza są i rdzenni Aborygeni, i skazańcy, i wolni osadnicy. Nie zawsze jednak można się do nich przyznać. To, że jest się potomkiem skazańca lub Aborygena należy skrzętnie ukrywać, by nie narazić się na szykany i utratę pozycji. Oczywiście w powieści nie znajdziemy takich manifestów czy deklaracji wyrażanych wprost, wszystko to jest dyskretnie wpisane w bieg wydarzeń i dzieje kolejnych bohaterów. Nie trudno jednak rozszyfrować znaczenie bicia wnuka za rozmowy o Aborygenach lub nienawiść do miejscowego piekarza, wrzeszczącego na widok rodziny Aljaza: skazańcy, skazańcy.

 Galeria postaci przewijających się przez karty powieści jest niezwykła, to przewodnicy rzeczni (jak Aljaz), drwale wycinający rzadkie odmiany sosny i spławiający je z biegiem rzek, traperzy polujący na lokalne zwierzęta, których jest coraz mniej, więc coraz trudniej im przetrwać, włóczędzy, trzeciorzędni muzykanci i wreszcie ich żony. Los kobiet jest równie ciężki - bieda, harówka i przemoc to codzienność. Relacje wydarzeń, niezwykłych i zajmujących i mistrzowskie opisy przyrody przenikają się, bo życie i opisywane wydarzenia są z przyrodą nierozerwalnie związane. Czytelnik otrzymuje więc splecione z wartką akcją zajmujące i budzące grozę opisy rzeki, pogody, od której wszyscy są bezpośrednio zależni, drzew, zabudowań itd. Lokalny koloryt jak zawsze oddaje autor doskonale. Bohaterowie zaś są wyraziści, obdarzeni nie tylko charakterystycznymi cechami i przydomkami, ale własnym językiem.

Majaczenia i wizje tonącego składają się na historię Tasmanii i na jej mit. Te odchodzące i powracające wizje narzucają też powieści tok fabularny i sposób narracji.  Na przemian czytamy więc o historii feralnego spływu ostatnią dziką rzeką na wyspie, dziejach samego Cosiniego i jego rodziny. "Śmierć przewodnika rzecznego" to narracyjny i językowy majstersztyk. Od fascynującej, świetnie opowiedzianej historii nie sposób się oderwać.

 WL1

Autor: Richard Flanagan
Tytuł: Śmierć przewodnika rzecznego
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2017
Tłumaczenie: Maciej Świerkocki

 

Sweetland, Michael Crummey

a.d.b

Sweetland

 

 

Michael Crummey jest Kanadyjczykiem, który sławę zyskał powieścią "Dostatek". "Sweetland" to kolejna z jego powieści, w której opisuje Nową Fundlandię i kolejna powieść wybitna.

Tytuł książki jest zarazem nazwą wyspy, na której rozgrywają się wydarzenia i nazwiskiem głównego bohatera, potomka pierwszych osadników. "Sweetland" to opowieść o przywiązaniu do morza i ukochanego skrawka lądu, o życiu w surowym klimacie Nowej Fundlandii, w końcu o rozpadzie starego ładu i rozpaczliwej próbie ratowania ginącego świata. To wyliczenie nie oddaje jednak ani głębi, ani dramatyzmu powieści.

Po ograniczeniu połowów dorsza istnienie osad rybackich w Nowej Fundlandii przestaje być dla Kanady opłacalne, rząd proponuje więc ich mieszkańcom przesiedlenie i rekompensaty finansowe. Emerytowany latarnik Sweetland jest ostatnią osobą, która nie godzi się na takie rozwiązanie. Przy okazji narastającego konfliktu poznajemy całą galerię niezwykłych postaci, czasem obdarzonych przez autora znaczącymi nazwiskami np. Leveless czy Coffin,  zamieszkujących osadę. To postaci tragiczne i komiczne zarazem, ukształtowane przez ciężki los i komicznie akcentujące swoim zachowaniem tragedie, które ich dotknęły. Relacje społeczne Crummey ukazuje doskonale, a relacje towarzyskie i rodzinne poznajemy stopniowo i bardzo powoli. Początkowo wręcz nie sposób zrozumieć sieci wzajemnych powiązań i zależności łączących mieszkańców i ich rodzinnych koligacji. Odkrywamy je w miarę rozpadu lokalnej społeczności.
Główny bohater "zbudowany" jest w oparciu o język, którego używa, zachowania, relacje, w które wchodzi i przeszłość, którą także poznajemy stopniowo. Brak tu odautorskiego komentarza, wnioski i opinie zależą tylko od odbiorcy, podobnie jak refleksje o tym jak przeszłość kształtuje życie i ludzkie charaktery i ile szans w życiu marnujemy. Obok nazwiska nieprzypadkowe jest też imię bohatera: Moses, czyli Mojżesz. Sweetland nie jest jednak przewodnikiem ludu, nie wyprowadza go "z domu niewoli", bardziej niż ludzi kocha miejsce i nie rozumie, że to oni są istotą jego miłości, a nie wyspa sama w sobie. Tego odkrycia dokona jednak za późno. Relacje Sweetlanda z ludźmi są zaprzeczeniem roli Mojżesza, on sprowadza na ludzi, zwłaszcza najbliższych pasma nieszczęść (siostra i Jesse).
Powieść Crummey'a jest emocjonalnie wyczerpująca. Niepokój rośnie w miarę czytania, a w drugiej części jest już przytłaczający. Tu też autor  zaciera granicę pomiędzy jawą a fikcją-snem. Efekt jest zdumiewający i fascynujący, a samo zakończenie opowieści o Chance Cove i Mosesie Sweetlandzie niezwykłe.

Powieść Crummey'a jest dopracowana pod każdym względem: samej fabuły i jej układu, języka, który charakteryzuje bohaterów i świetnie oddaje realia i surowość Nowej Fundlandii. Nawet detale dotyczące codziennego życia ukazane są mistrzowsko. Poruszająca książka. Wspaniała. Nie boję się powiedzieć, że wręcz wybitna.

 

Autor: Michael Crummey
Tytuł: Sweetland
Wydawnictwo: Wiatr od Morza
Data wydania: 2015
Tłumaczenie: Michał Alenowicz

 

Nic zwyczajnego, Michał Rusinek

a.d.b

nic_zwyczajnego

 

"Nic zwyczajnego" Michała Rusinka to rzeczywiście nic zwyczajnego, bo książka stanowczo do zwyczajnych nie należy. Nie tylko z racji tematu: 15 lat znajomości z powszechnie uwielbianą Wisławą Szymborską, niezwykły jest też takt z jakim wieloletni sekretarz portretuje poetkę.

Autorowi udało się zachować umiar. Nie eksponuje siebie i swojej roli, a ta była niemała w ciągu lat "sekretarzowania" Noblistce, nie sprowadza też Szymborskiej do szeregu anegdot, chociaż chętnie je przytacza, objaśniając przy tym jaką rolę pełniły w życiu poetki. Książka obfituje  w żarty słowne, limeryki, opowieści o codzienności i warsztacie pracy Szymborskiej. Obok tego jest też miejsce na poważniejszą tonację, na fragmenty wierszy i analizy twórczości. Te momenty serio i te z uśmiechem autor przeplata, dzięki temu lektura na przemian zmusza do śmiechu i zadumy i nie nuży ani przez chwilę.

Takt, umiar, doskonałe wyczucie językowe autora i starannie dobrana oprawa graficzna czynią z tej książki lekturę dla wszystkich, nie tylko dla wielbicieli twórczości Wisławy Szymborskiej.  

 

Autor: Michał Rusinek
Tytuł: Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2016

 

 

 

Ogród wieczornych mgieł, Tan Twan Eng

a.d.b

ogrd_wieczornych_mgie

 

 

Stare wschodnie przysłowie głosi: Chcesz być szczęśliwy jeden dzień - upij się, chcesz być szczęśliwy rok - ożeń się, chcesz być szczęśliwy resztę życia - załóż ogród.

Yugiri - tytułowy "Ogród wieczornych mgieł" jest takim miejscem spokoju, izolacji i medytacji, pełni też funkcje terapeutyczne dla dwójki głównych bohaterów: twórcy ogrodu - japońskiego mistrza ogrodnictwa Nakamury Aritomo i Malajki, sędziny Yun Ling Teoh. Ogród uosabia harmonię i spokój, ale jest tworem sztucznym, wymaga stałej troski i pielęgnacji. Równocześnie harmonia Yugiri zderza się co chwila z chaosem i niepokojami zewnętrznego świata. Pytanie zatem, czy osiągnięcie harmonii jest w ogóle możliwe.

"Ogród wieczornych mgieł" Tan Twan Enga to powieść utrzymana w konwencji wspomnień. Przeplatają się tu epizody z życia Yun Ling, w różnej kolejności.  Pozbawione chronologicznej ciągłości wracają wspomnienia z japońskiego obozu w czasie II wojny światowej, gdzie ją okaleczono i zamordowano jej siostrę i czasów późniejszych, powojennych, kolonialnych i  rozgrywających się w wolnej już Malezji. Dla czytelnika, który nie ma orientacji w historii tej części świata już choćby to może być zajmujące.
Przeplatają się też w powieści Malezyjczyka elementy różnych kultur: japońskiej, malajskiej, chińskiej i brytyjskich kolonizatorów. Ten swoisty patchwork, zapewne oczywisty dla rodaków Enga, dla polskiego czytelnika może być fascynujący i zaskakujący. Najbardziej tajemniczą postacią w powieści jest Japończyk Arimoto: mistrz ogrodnictwa, drzeworytnik, twórca barwnych tatuaży horimono i zarazem człowiek uwikłany w historię. Jego rola i powiązania są owiane mgłą tajemnicy.

Niespieszna, rozwlekła wręcz narracja oddaje klimat wspomnień i melancholii (przy tym może nużyć czytelnika nastawionego na powieść akcji), ale świetnie oddaje dwa sprzeczne dążenia Yun Lin: pragnienie spokoju, marzenie, by zapomnieć o koszmarze obozu i walkę o pamięć, kiedy dotyka ją amnezja.

 

Autor: Tan Twan Eng
Tytuł: Ogród wieczornych mgieł
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2013
Tłumaczenie: Ewa Rajewska

Wanda, Anna Kamińska

a.d.b

indeks9

 

"Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci" Anny Kamińskiej to biografia Wandy Rutkiewicz. Chyba każdy zna to nazwisko i kojarzy polską himalaistkę nawet jeśli nie potrafiłby wymienić jej osiągnięć. W takiej atmosferze łatwo stawiać pomniki i pisać peany pochwalne. Z drugiej jednak strony Rutkiewicz była postacią kontrowersyjną, nie przez wszystkich lubianą i często krytykowaną. I tu znowu pokusa zrzucania z piedestału. Annie Kamińskiej udało się uniknąć tych pułapek, dzięki czemu biografia pierwszej zdobywczyni K2 jest pełna, a sama postać himalaistki żywa, zajmująca i niejednoznaczna.

W trakcie czytania raz po raz przypominał mi się fragment piosenki Elżbiety Adamiak: "rzeczywiście tak jak księżyc ludzie znają mnie tylko z jednej jesiennej strony". Zasługą Anny Kamińskiej jest pokazanie "obu stron księżyca". Osiągnęła to zestawiając opinie wielu ludzi: rodziny, przyjaciół, wrogów, towarzyszy wypraw wysokogórskich, opinie kolegów z pracy i rozczarowanych mężów. Godna podziwu jest benedyktyńska praca autorki, ogrom zebranych materiałów archiwalnych, przeprowadzonych wywiadów i zestawienie ich w logiczną i spójną całość, a przy tym całość fascynującą. Nie ma tu miejsca na, tak częste w biografiach, zanudzanie czytelnika datami. Te pojawiają się tylko w kluczowych momentach jako element porządkujący. Nie jest to też książka specjalistyczna, która zamęczy czytelnika technicznymi detalami wypraw, szczegółami topograficznymi, czy opisami sprzętu. Po "Wandę" może bez obaw sięgnąć każdy, nawet ten, kto góry zna jedynie z pocztówek, ta książka jest bowiem spotkaniem z człowiekiem gór, a nie samymi górami.

Sama Rutkiewicz to postać nietuzinkowa i to od wczesnego dzieciństwa. To człowiek pełen sprzeczności, dla każdego inny i tak też jest portretowana. Właśnie ten portret człowieka fascynuje, chyba nawet bardziej niż sam fenomen "twardej baby gór" i zdobywczyni ośmiu (spośród czternastu) ośmiotysięczników. "Wanda" to rzadka okazja, żeby w najwybitniejszej do dziś polskiej (a może nie tylko) himalaistce  zobaczyć także człowieka.

 

WL

 

Autor: Anna Kamińska
Tytuł: Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2017

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci