Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Walet Pik, Joyce Carol Oates

a.d.b

walet_pik

 

„Walet Pik” został przez Joyce CarolOates opatrzony podtytułem „Opowieść z suspensem”, ale do klasy Hitchcocka suspensom w tej powieści daleko. „Walet Pik” jest literacko niezłym czytadłem, wykorzystującym chwyt dwoistości ludzkiej natury. U Oates w roli dr Jekyll’a i pana Hyde’a występuje pisarz, tworzący skrajnie różne powieści kryminalne.

Andrew Rush to za dnia twórca, określany mianem „Kinga dla dżentelmenów”, dobry ojciec i mąż, lokalna sława, udzielająca się w akcjach charytatywnych. Nocą, przy odrapanym biurku i szklance whisky już jako Walet Pik pisze wyjątkowo krwawe i brutalne kryminały.
Obie osobowości pozostają w stanie względnej równowagi do czasu procesu o plagiat. Oskarżenie i rozprawa działają jak katalizator, a życie Andrew pod wpływem Pika zmienia się zasadniczo. Wcześniejszy świat zaczyna się sypać jak domek z kart. Pozornie udane małżeństwo i szczęśliwa rodzina to tylko piękna fasada, za którą alter ego bohatera widzi jedynie pustkę. Pojawiająca się wcześniej sporadycznie druga osobowość zaczyna dominować, a bohater popełnia coraz to inne szaleństwa. Tak aż do finału, który, co trzeba przyznać, jest dość zaskakujący.

Oates przyzwyczaiła czytelników do pogłębionej psychologii, a w najnowszej powieści pisarki właśnie tego zabrakło. Brak tu głębszej refleksji dotyczącej ludzkiej natury. „Walet Pik” to popis literackiej sprawności, zabawa literackimi konwencjami. W sumie niezłe czytadło na pochmurny wieczór i chyba taki był zamysł autorki.

 

Autor: Joyce Carol Oates
Tytuł: Walet Pik. Opowieść z suspensem.
Tłumaczenie: Agnieszka Walulik
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2015

Warkocz, Laetitia Colombani

a.d.b

indeks17

Z opisu na okładce wynika, że "Warkocz" Laetitii Colombani jest splotem opowieści o trzech bohaterkach, w rzeczywistości jednak poszczególne historie, które się przeplatają uzupełnia też czwarta opowieść, najkrótsza - samej pisarki. Wszystkie mówią o wartościach, o drodze do celu, o sile, determinacji. Idealna lektura na jesienne depresje, pozwala się przełamać.

Trzy kobiety (żeby już nadmiernie nie komplikować pozostańmy przy trzech), trzy kontynenty, trzy warstwy społeczne i jedno dążenie:  decydować o sobie, o swoim losie. Dalitka Smita - niedotykalna z Indii, Włoszka Giulia i Kanadyjka Sara mierzą się z losem. Każda musi stawić czoła trudnościom, schematom i uprzedzeniom, każda nieco innym - zależnie od miejsca. Budowa opowieści jest powtarzalna: poranek każdej z kobiet i zarazem ich prezentacja, katastrofa i to, co po niej następuje, ale dzięki osadzeniu akcji w tak różnych miejscach całość ciekawi. Przeważa działanie, ale determinacja bohaterek bez opisu ich życia, środowiska i emocji byłaby zawieszona w próżni i niezrozumiała, więc w wydarzenia wpisane są opisy emocji, przekonań i przemyśleń bohaterek, na szczęście jednak bez nadmiernej afektacji i melodramtyzmu.

Jak splotą się te trzy opowieści w dosłownym sensie bardzo łatwo przewidzieć, mistrzowskim posunięciem jest natomiast zakończenie każdej z opowiadanych historii w takim, a nie innym momencie - w pół drogi.

WL10

Autor: Laetitia Colombani
Tytuł: Warkocz
Tłumaczenie: Małgorzata Kozłowska
Wydawnictwo:Wydawnictwo Literackie
Data wydania:9 listopada 2017

"Rdza", "Dygot", Jakub Małecki

a.d.b

rdza

 

Po "Dygocie" i "Śladach" kolejna książka autorstwa Jakuba Małeckiego "Rdza" jest oparta na tym samym schemacie. Owszem, czyta się nieźle, ale co chwilę przychodzi do głowy, że to wszystko już u Małeckiego było. Co zatem było? Pokoleniowy przekładaniec, przy tym w "Śladach" dominowało odchodzenie jako temat przewodni, więc ta "pokoleniowość" mniej raziła, przy tym trudniej było ją też odkryć. Po raz kolejny otrzymujemy też takie nagromadzenie nieszczęść, że można by nimi obdzielić trzykrotnie większą liczbę bohaterów. "Rdza" to proza, która chce być życiem, ale to prawdziwe życie na szczęście nie jest tylko pasmem nieszczęść, błędów i nijakości. To także chwile zwykłej radości, której ani w "Rdzy", ani w "Dygocie" nie ma.  Małecki "wyłuskuje" z życia zło i traumy i składa te fragmenciki w kolaż, który ma udawać całe życie bohaterów.


Ponownie jest też temat wsi, jak wcześniej w "Dygocie" i częściowo w "Śladach". W "Rdzy" nie ma już wiejskich głupków i czarownic, Dojki czy Pokrzywa (ten był w "Śladach"), ale jest tradycyjnie pijaczek i lokalne dziwo, już nie blade, ale usadzone na wózku inwalidzkim i złośliwie nazywane Hołowczycem.
Znów też jest wojna, a poza nią historia nie istnieje. Świat ukazywany w tych powieściach jest pozornie konkretny, w rzeczywistości jest zawieszony poza czasem i poza historią. Nie ma w nich tła historycznego, to jest sygnalizowane zwrotami: "w tym czasie sklonowano pierwsze zwierzę, Polska weszła do NATO, runęły wieże WTC i wybuchła wojna w Afganistanie" - jak w "Dygocie". W "Rdzy" natomiast są daty, podawane wprost w tytułach rozdziałów lub łatwe do wyliczenia i w zasadzie tyle tego tła. Przeszłość i współczesność odróżniają tylko marki samochodów, syrenę zastąpił fiat uno. Sygnał, że istotne jest tylko to, co nas bezpośrednio dotyczy, a nie księżyc i Armstrong jest więc jasny. Pozostaje tylko pytanie po co rozpisywać proste historie na ileś tam pokoleń i komplikować genealogię postaci, kiedy niewiele z tego wynika.

Punktem wyjścia zawsze jest jakaś trauma, niedopasowanie do świata. W "Rdzy" to śmierć rodziców Szymka, w "Dygocie" to piętno wyglądu - oparzeniowe blizny, albinizm, ale opowieści o wszystkich bohaterach to historie zmarnowanego życia. Dramaty rozgrywają się niezależnie od pochodzenia i czasu, a historia trzech pokoleń rodzin Łabędowiczów i Gelbów to wszechobecność zła i okrucieństwa otaczającego świata.
Nie inaczej jest w najnowszej powieści. Najpierw jest "trzęsienie ziemi", a potem życie "po kataklizmie". Małecki sprawnie operuje zawieszeniem, przeplatające się historie Szymka i jego przodków urywa zawsze w najciekawszym momencie. Stosuje też chwyt "powtórzonego opisu" - dokładnie w ten sam sposób relacjonuje przeżycia Szymka i dużo wcześniejsze przeżycia jego babci. Zapewne miała to być sugestia powtarzalności losu i typowości stanów emocjonalnych, ale zabieg odebrał bohaterom ich indywidualność i niepowtarzalność, a przy tym jest trywialny.

Małecki w "Rdzy" postawił na "łatwe trudne" emocje. Celowo używam tego paradoksalnego zwrotu. Przeżywane przez bohaterów sytuacje i emocje są trudne, a ten wysoki ton nieszczęścia wpływa na emocje odbiorcy, tak łatwo, że niemal nie zauważa się psychologicznych płycizn i schematów. Bo czy nie jest literacką łatwizną Hołowczyc - skrzywdzony, okaleczony geniusz jeżdżący na wózku inwalidzkim? A Michał - klasyczny wiejski mędrzec-pijaczek, marnujący życie? Sam Szymek, który stracił rodziców? Nawet historia Julki Dusznej jest oparta na schemacie kobiety porzuconej.
"Rdza" to składanka opowieści o ludziach, którzy się znają, bo mieszkają obok siebie, ale to tylko zlepek, bo ci ludzie nie mają wpływu na losy sąsiadów, ich życie i emocje. Taki zlepek historii, albo "zlepka" - jak te robione przez Szymka" i też niekoniecznie udana. Z ludźmi jest tu jak z monetami układanymi na torach - nie zlewają się w całość, raczej się od siebie oddalają i lecą w różne strony. Historia przyjaźni Szymka i Budzika jest nieumotywowana. Po latach rozłąki ta przyjaźń jest tak silna, że na zasadzie lustrzanego odbicia powtarza się historia chłopców? Mało prawdopodobne, za to widowiskowe jako obrazek.

"Rdzę" czyta się dobrze, nawet bardzo dobrze. Jest piękna językowo. Interesujący jest też "filmowy montaż" scen i umiejętnie stosowane cięcia w najbardziej emocjonujących momentach, ale... Niepokoi ta łatwość uderzania w dramatyczne tony, brak psychologicznej podbudowy postaci i powtarzalność tematów w kolejnych książkach. Cóż "Rdza" to nic nowego, nawet chwyt objaśniania tytułu przez bohatera już Małecki stosował.

 

Autor: Jakub Małecki
Tytuł: Rdza
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania:2017

Opowieść podręcznej, Margaret Atwood

a.d.b

podrczna

 

"Opowieść podręcznej" to książka, która po raz pierwszy ukazała się w 1985 r., jednak powieść Margaret Atwood jest stale aktualna. Po pierwsze ze względu na to, że dystopie się nie dezaktualizują, po drugie dlatego, że zagrożenie totalitaryzmem i fundamentalizmem nie maleje.

"Opowieść podręcznej" to pamiętnik, prowadzony przez główną bohaterkę, Fredę. Jej imię jest pochodną imienia Fred i oznacza ni mniej, ni więcej, że kobieta jest własnością Freda, niewolnicą, żywym inwentarzem, bo do tego w fikcyjnym państwie Gilead sprowadzono kobiety. O mężczyznach wiadomo niewiele, są Komendanci, Aniołowie, czyli żołnierze i szpiegujące Oczy, lecz o nich w książce jest niewiele, są tylko i aż narzędziem opresji. Z racji perspektywy narracyjnej o świecie kobiet wiadomo więcej. Po zamachu, w którym władzę objął Bank Myśli Synów Jakuba odebrano kobietom wszystkie prawa: prawo do pracy, posiadania własnych pieniędzy (przechodziły na mężów), prawo do decydowania o sobie. Nadrzędnym celem stało się rodzenie dzieci, więc wszystkie kobiety zdolne do urodzenia dziecka stały się Podręcznymi - seksualnymi niewolnicami swoich panów - Komendantów, gwałconymi rytualnie pod nadzorem ich bezpłodnych żon. Kolejną po Żonach i Podręcznych grupą były Marty, czyli służące, a pozostałe kobiety mordowano lub skazywano na pracę w obozach, co  było równoznaczne z wyrokiem śmierci. Publiczne egzekucje stały się rozrywką, a pośród zwłok mężczyzn wieszanych na pokaz na murach Podręczne szukały swoich bliskich z "poprzedniego życia". Freda szukała tak zwłok Łukasza, swojego męża i starała się zgadywać, co mogło go spotkać, kiedy jego zwłok nie odnajdywała. O losie córki, którą jej odebrano też nie wiedziała nic, a w świecie Oczu, donosów i wiecznego strachu nikogo o nią nie mogła zapytać. Niepewność i lęk o bliskich miały gwarantować posłuszeństwo Podręcznych, mimo to istniał "ruch oporu", który ratował Podręczne i z którym kontaktowała się Freda.

Opisy wydarzeń są przejrzyste, jednoznaczne. Narratorka mówi wprost, bez ogródek, ale też bez wulgaryzmów, choć ten świat jest wulgarny. Opisuje stan rzeczy, detale: stroje, spojrzenia, gesty, zachowania, ale emocje trzeba  wyczytać pomiędzy wierszami. Pojedyncze sugestie dotyczące emocji pojawiają się tylko we wspomnieniach przeszłości. W Gileadzie nie ma miejsca na emocje, to nieludzki świat.

Jak rodzą się totalitaryzmy? Z idei. W Gileadzie, którego nazwa jest aluzją do krainy leżącej nad Jeziorem Tyberiadzkim, do fanatyzmu zradykalizowały się ruchy religijne, a mariaż religii i władzy (świetnie oddany przez Atwood) doprowadził do "odnowy moralnej" i reżimu religijnego, który "w majestacie prawa" odbierał wolność, bliskich, prawo do miłości. Przywracanie "tradycyjnych wartości" uzasadniano Biblią, wypaczając ją i wyjmując z kontekstu pojedyncze zdania. Metodą małych kroków ograniczano prawa, a brak reakcji na te "drobne ograniczenia" doprowadził do ich biernej akceptacji i w końcu do całkowitej utraty praw. Stary, prosty i sprawdzony schemat. Zło zawsze przychodzi małymi krokami. Gdzie? Wszędzie, gdzie do głosu dochodzą fanatycy. Wszędzie, gdzie władzę sprawują mizogini.

Autor: Margaret Atwood
Tytuł: Opowieść podręcznej
Tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz
Wydawnictwo: PIW
Data wydania:1992

Pejzaż w kolorze sepii, Kazuo Ishiguro

a.d.b

pejza_w_kolorze_sepii

Główną bohaterką "Pejzażu w kolorze sepii" Kazuo Ishiguro jest Etsuko, Japonka, mieszkająca od wielu lat w Anglii. Jednak wizyta jej młodszej córki - Niki i widok dziewczynki na huśtawce wywołują lawinę wspomnień związanych z życiem w Japonii. Wspomnień w kolorze sepii, wyblakłych i celowo zamazywanych, nieostrych i tajemniczych. Debiutancka powieść Ishiguro jest utkana z niedopowiedzeń. Angielska, spokojna codzienność przeplata się ze wspomnieniami, które niepokoją Etsuko. Pierwsze to samobójcza śmierć jej córki Kumiko, drugie to dziwna przyjaźń z Sachiko i jej córką Mariko. Wspomnienia o Kumiko i 10 letniej Mariko wprawdzie nie splatają się, ale charaktery i zachowania obu dziewczynek są zaskakująco podobne. Obie są introwertyczne, samotne i obie uciekają od Etsuko.

Etsuko, którą widzimy w Nagasaki to młoda mężatka, ale jej relacje z mężem - Jiro i jego ojcem są pełne dwuznaczności. Mąż traktuje ją bardzo oschle, niemal jak służącą, natomiast relacje Etsuko i teścia są ciepłe. Kobieta kilkakrotnie podkreśla, że "wiele" teściowi zawdzięcza, czytelnik nie dowie się jednak co konkretnie. Imię córki Etsuko- Keiko, to zarazem imię nieżyjącej żony Ogaty, ale jeszcze ciekawsza jest rozmowa o imieniu dla chłopca, gdyby ciężarna Etsuko urodziła syna. Kobieta niemal od niechcenia rzuca w rozmowie z teściem, że chłopiec będzie nosił "to samo imię co ojciec", a formy "ojcze" używa zwracając się do teścia. Czyje imię będzie więc nosił chłopiec? I dlaczego to teść sadził dla Etsuko azalie?
Stosunki pomiędzy ojcem i synem są chłodne, wręcz napięte. Mężczyźni toczą pojedynek szachowy, a ich rozmowy nie wykraczają poza tematy zawodowe i spodziewany awans Jiro. Ten sztywny układ zaburza jedynie sprawa artykułu krytykującego starych, konserwatywnych nauczycieli, który napisał Shiego - dawny uczeń Ogaty i zarazem szkolny kolega jego syna. Ojciec, jakby zupełnie nieświadomy zmian, usiłuje wymóc na synu list, który sprowokuje Shiego do przeprosin. Temat powraca raz po raz, coraz wyraźniej ochładzając relacje między nimi. Syn jest świadomy zmian w powojennej Japonii, wie też jakie były winy kraju i przyczyny klęski Japonii. Ogata jest nadal zwolennikiem przedwojennego konserwatyzmu, kultu cesarza i starych metod edukacyjnych. Te przemiany mentalności Japończyków są ledwie zarysowane w powieści, ale sugestie są wystarczająco czytelne.
Wojna, a zwłaszcza przegrana odcisnęła też inne piętno. Zmienia się mentalność, kraj jest zrujnowany, ludzie żyją wspomnieniami koszmarów, których doświadczyli. Część z nich straciła także pozycję, którą miała przed wojną. W takiej sytuacji znalazła się m.in. Sachiko, tajemnicza przyjaciółka Etsuko. Wraz ze śmiercią męża straciła pozycję i majątek i wraz z córką zamieszkała w zrujnowanym, pozbawionym prądu domu nieopodal nowo wybudowanego blokowiska. Przypadkowa znajomość Sachiko i Etsuko przeradza się w przyjaźń, choć trudno to zrozumieć. Sachiko to zagadka, zbiór niedopowiedzeń i tajemnic, których nie zamierza zdradzać. I czytelnik, i Etsuko wiedzą niewiele. Sachiko zakochana w Amerykaninie zaniedbuje córkę, pozostawiając ją samą lub pod opieką życzliwej sąsiadki. Dziewczynka jednak zazwyczaj ucieka, a jeśli nie zdoła "wspomina" wojenne obrazy, myląc je ze współczesnością. Decyzje Sachiko podporządkowane są pragnieniu ucieczki z Japonii, reakcje córki nie mają dla niej znaczenia.
Wspomnienia Etsuko dotyczące Sachiko są dziwnie zbieżne z jej własną, niedopowiedzianą historią. Także Etsuko wyjechała z Japonii wraz z córką. Na poziomie narracji te osobliwe zbieżności ujawniają się ledwie raz, niemal w zakończeniu powieści i są tak uderzające, że nie sposób ich nie zauważyć.

Wspomnienia bywają bolesne, tym bardziej, jeżeli czujemy się winni. Naturalnym odruchem bywa wtedy zrzucenie winy na kogoś innego, rozgrzeszenie siebie. Jednak wspomnienia, zwłaszcza te wyparte mogą wrócić w najmniej spodziewanym momencie, jak sen o dziewczynce na huśtawce i nie pomoże przywdziewanie masek i zamiana imion.

 

Autor: Kazuo Ishiguro
Tytuł: Pejzaż w kolorze sepii
Tłumaczenie: Krzysztof Filip Rudolf
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Data wydania: 23 października 2017

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci