Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Wist, Maciej Miłkowski

a.d.b

indeks14

 

Debiutancki "Wist" Macieja Miłkowskiego to 13 bardzo różnorodnych tekstów. Czas opowiadań jest rozpięty pomiędzy latami 90. XX w. a pierwszymi latami XXI w., ale to lata 90. są określone jako czas pisania i "wyostrzonej rejestracji - jakiejś nadrzeczywistości". Opowiadania Miłkowskiego są niemal pozbawione fabuł, to migawki, które stają się pretekstem do rozważań o sytuacji inteligenta i niemal wszystkie tego dotyczą.


Te drobne zdarzenia, obserwowane sytuacje są pretekstem do pokazania samotności inteligenta, wynikającej z jego niedopasowania do świata. Zastosowane kontrastowe zestawienia uwypuklają pojedyncze zdarzenia i bohaterów, jednak nigdy nie są to zestawienia banalne. Towarzyszy im humor i lekko ironiczna analiza problemu, czasem pojawia się absurd, a na porządku dziennym są u Miłkowskiego gry konwencjami literackimi i zderzenie języka literackiego z potocznym. Ludzie i wydarzenia nie są jednak najistotniejsi. Najważniejszy jest motyw pisania i związane z nim problemy, w efekcie autor - pisarz jest zawsze widoczny. W kolejnych opowiadaniach powracają kwestie wyboru tematu, warsztatu i tzw. impulsów twórczych, a te są w "Wiście" zależne od procesu myślenia.

Jak to zwykle bywa z opowiadaniami jedne mogą się podobać mniej, inne bardziej, ale trzeba przyznać, że są bardzo różnorodne. Znajdziemy tu świetny esej o nieistniejącej książce ("Uwaga na Monikę Maillot!"), który jest w gruncie rzeczy analizą społeczeństwa, rewelacyjny monolog szatana ("Poranek dnia czterdziestego"), grę mitologią ("Opowieść o nożu") i kilka celnych obrazków obyczajowych z pogłębioną analizą. "Wist" jest dojrzałą, zajmującą prozą, do tego tak różnorodną, że w zasadzie każdy ma szanse znaleźć tu coś dla siebie.

 

Autor: Maciej Miłkowski
Tytuł: Wist
Wydawnictwo: Fundacja Zeszytów Literackich
Rok wydania: 2014

Litery, Tomasz Różycki

a.d.b

indeks13

 

"Litery" Tomasza Różyckiego to zbiór 99 liter - wierszy,  więcej niż alfabet. Cały cykl jest wyjątkowo spójny i układa się w dialog z ... Z kim to już nie takie oczywiste. Podmiot liryczny zwraca się bezpośrednio do odbiorcy, wykorzystując np. pocztówkowy zwrot: "Szkoda, że cię tu nie ma" - dokładnie tak, jak to zrobił wcześniej Stanisław Barańczak. Rozmowa z Bogiem? W innym wierszu pyta:  „Gdzie jesteś teraz, pod jaki adres pisać, / jak się nazywasz?” Próba odkrycia kim jest adresat wierszy fascynuje, tym bardziej że i nic tu pewnego i adresat jest zmienny. Ja liryczne potrzebuje odbiorcy do komunikacji, adresat jest pretekstem do wyrażania myśli i do samego myślenia. A refleksje, które pojawiają się w tym "adresowanym monologu" dotyczą życia, postrzegania, zjawisk natury, filozofii w końcu.
Ja liryczne usytuowane jest w świecie, który obserwuje i analizuje. Krajobrazy otwierają wiersze i drogi przemyśleń, a te dotyczą spraw naprawdę istotnych, choć wywołane są znanym już widokiem. Zdumiewa ilość możliwych skojarzeń i naturalność, z jaką się one pojawiają. Kolejne widoki i wiersze uzupełniają temat i uzupełniają się nawzajem. Albo przeciwnie: negują wcześniejsze spostrzeżenia i pozostaje tylko wspólny temat. "Litery" są sztuką niuansu, cechuje je namysł, niespieszna obserwacja, niemal medytacja. I chyba tego samego oczekuje się od odbiorcy. Te płynne, niemal śpiewne wiersze z przewagą 13-o zgłoskowca, ze względu na tematy wymagają skupienia.

Autor: Tomasz Różycki
Tytuł: Litery
Wydawnictwo: a5
Rok wydania: 2016

Czy jest ktoś, kto cię kocha, Kalin Terzijski

a.d.b

indeks12

 

 

"Czy jest ktoś, kto cie kocha" to zbiór 16 opowiadań. Autor - Kalin Terzijski to lekarz, który po czterech latach pracy w szpitalu psychiatrycznym porzucił medycynę i całkowicie poświęcił się literaturze. Być może ze względu na te szpitalne doświadczenia bohaterami bułgarskiego pisarza są ludzie nieszczęśliwi, osamotnieni, przeżywający bez końca poczucie niesprawiedliwości, pielęgnujący rozczarowania aż do śmierci, wcześniej popadając w rutynę, w której upatrują ratunku i życiowej stabilizacji.

Tytułowe pytanie pada już w pierwszym opowiadaniu, ale pragnienie miłości dotyczy bohaterów wszystkich opowiadań zbioru i nawet jeśli nie jest wyrażone wprost, łatwo je odnaleźć w opowiadanych wydarzeniach. Wszyscy bohaterowie to samotni, zgorzkniali ludzie, oczekujący ratunku z zewnątrz, czekający na cud zrozumienia i bliskości, który nigdy nie nastąpi, bo w rzeczywistości bohaterowie nie są w wstanie rozmawiać o rzeczach istotnych. Prowadzą byle jakie rozmowy o niczym, oczekując przy  tym głębszego porozumienia i akceptacji. Stany i emocje, które przeżywają są typowe dla egocentryków, nie ma tu miejsca na półcienie, jest albo czarne, albo białe, albo miłość, albo nienawiść, albo czułość, albo przemoc i nigdy nic pomiędzy.
Świat "Czy jest ktoś..." jest brzydki, naturalistycznie brzydki. To świat nor, obskurnych  mieszkań, nędzy, prostytucji, alkoholu. Życie w takich miejscach jest pozbawione sensu, bohaterowie szczęścia szukają więc w uporządkowanych, rutynowych wręcz czynnościach, równocześnie całkowicie bezwolnie godząc się na swój los.

Postaci i wydarzenia są w tych opowiadaniach tak przerysowane, że aż groteskowe, ale mimo to są ciągle prawdziwe. Opowiadania Terzijskiego to dosadna, mocna, wręcz brutalna proza. Trzecioosobowa, zdystansowana narracja obfituje w spostrzeżenia dotyczące natury ludzkiej. Wplecione w narrację uwagi tego rodzaju to zwykle problemy, nad którymi bohaterowie się nie zastanawiają, choć byłoby to zasadne w ich sytuacji. Trzecioosobowa narracja pozwala też na dwuznaczne zakończenia.

Ksikowe_kimaty

Autor: Kalin Terzijski
Tytuł: Czy jest ktoś, kto cię kocha
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: Hanna Karpińska

Porozumienie bez przemocy, Marshall Rosenberg

a.d.b

pbp

 

"Porozumienie bez przemocy" Marshalla Rosenberga jest książką bardzo znaną i nie wymagającą rekomendacji, a określenia "język szakala" i "język żyrafy", jako metaforyczne określenia odmiennych stylów komunikacji weszły na stałe do użytku.
Czytanie "Porozumienia..." ułatwia przejrzysty układ, wytłuszczenia najistotniejszych myśli i podsumowania rozdziałów. Do zalet trudno natomiast zaliczyć wplecione w tekst kiczowate piosenki i wierszyki.
Dzięki PBP łatwo zauważyć i wyeliminować schematy komunikacyjne. Autor wiele uwagi poświęca rozpoznawaniu emocji własnych i rozmówcy i odróżnianiu obserwacji od ocen, uczy empatii i odkrywania rzeczywistych potrzeb rozmówców. PBP nie jest nauką perswazji czy, mówiąc  wprost manipulowania ludźmi, by osiągnąć własne korzyści. To lekcja komunikacji na głębszym poziomie i może być szczególnie cenna w relacjach partnerskich, rodzinnych i przyjacielskich. Książka zawiera sporo konkretnych przykładów dialogów, z których można korzystać, dostosowując je do własnych potrzeb i zwyczajów językowych, choć trzeba przyznać, że część z nich brzmi dość sztucznie i sprawdzi się lepiej w gabinecie  terapeuty niż w codziennych życiowych sytuacjach.
W pierwszej chwili rady Rosenberga i jego metody budzą wręcz opór, tak znacznie odbiegają od typowych nawyków komunikacyjnych, ale po głębszej analizie należy przyznać autorowi rację. Z jednym tylko zastrzeżeniem: to nie jest książka dla każdego. Będzie pomocna dla osób śmiało wyrażających swoje racje i tych, którzy mają problem ze sprecyzowaniem własnych oczekiwań i zatrzymują się na poziomie niewiele mówiących ogólników. Myślę jednak, że może być niebezpieczna w przypadku osób nieśmiałych i łatwo ulegających wpływom innych. Nacisk jaki położono w książce na rozpoznanie cudzych emocji może potęgować ich problemy i prowadzić do "utraty siebie".

 

Autor: Marshall B. Rosenberg
Tytuł: Komunikacja bez przemocy. O języku życia.
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2016
Tłumaczenie: Marta Markocka-Pepol, Michał Kłobukowski

O ziołach i zwierzętach, Simona Kossak

a.d.b

indeks11

 

Swego czasu przy koszeniu ogrodu zabrzęczało mi i zabuczało pod kołami kosiarki. Wycofałam szybko i pod przechyloną gałęzią jałowca znalazłam gniazdo trzmieli. Pod częściowo przyschniętą darnią ukryty był czerw, doglądany przez kilka dorosłych łagodnych "tygrysków" (trzmiele nie żądlą). Przykryłam znalezisko niemal natychmiast, żeby ich czasem nie wyziębić i ze sporym zapasem przestrzeni oznaczyłam patykami, chroniąc przed własnym gapiostwem, żeby nie zapomnieć i nie rozjechać kosiarką następnym razem. Zostało podpatrywać jak trzmiele latają i buszują w lawendowym ogródku.

Jak ten trzmieli dom funkcjonował i był zbudowany dowiedziałam się dopiero z książki Simony Kossak "O ziołach i zwierzętach" i to nie w formie naukowego wywodu, a barwnej opowieści. Takich opowieści jest w tej książce mnóstwo, bo mimo alfabetycznego, encyklopedycznego układu "O ziołach..." jest książką nader przystępną. To gawędy i opowieści, tyle że dość nietypowo jak na taką książkę ułożone. Każdy z krótkich rozdziałów obfituje w ciekawostki i jest opatrzony zdjęciami, dodajmy, że czarno-białymi, bo to seria EKO, więc przy czytaniu warto się wesprzeć internetem w kolorze.

Rozdziały poświęcone zwierzętom to zwykle fabularyzowane opowieści o zwyczajach, awanturkach i charakterkach i trudach wychowywania dzieci. Rozdziały o roślinach zawierają obok samego opisu rośliny i jej zastosowania także dawne legendy i zwyczaje z nimi związane, nie tylko zresztą słowiańskie, także celtyckie i nordyckie. Autorka często przywołuje też dawne księgi, począwszy od antycznych rzymskich i greckich i jeszcze starszych, pochodzących z Chin, po nowsze renesansowych medyków i zielarzy i dworskie receptury od XVII do XIX w. Chętnie sięga też po przepisy ks. Klimuszko lub najnowsze badania naukowe, zwykle potwierdzające dawną mądrość. Wszystko to jest okraszone anegdotą lub zabawnym komentarzem, więc czyta się świetnie. Przy okazji można dowiedzieć się kiedy naprawdę można znaleźć kwiat paproci (czy i wtedy przyniesie szczęście nie wiadomo), mimochodem nauczyć się odróżniać klucz gęsi od klucza żurawi i zupełnie inaczej spojrzeć na drzewa w parku. Choćby jarzębiny, nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi jakie są smukłe i idealnie proste.

 

Autor: Simona Kossak
Tytuł: O ziołach i zwierzętach
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2017

 

 

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci