Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Krótka wymiana ognia, Zyta Rudzka

a.d.b

rudzka

 

 

Bohaterką "Krótkiej wymiany ognia" jest postać niestereotypowa, 70-letnia poetka Roma Dąbrowska jest, jak bohaterki Jelinek, przenikliwa, cyniczna i obserwująca świat i siebie z gryzącą ironią.

Cynizm Romy jest uderzający, dotyka jej samej i ludzi z jej otoczenia. Doskonale zorientowana w realiach nie żywi złudzeń co do intencji innych: "Każdy chce być artystą, a jak nie, to chociaż z artystką". A że sama do świętych też nie należy ocenia mężczyzn jak potencjalne łupy. Roma ma odwagę marzyć o seksie, przy czym ocenia siebie z niemilknącą złośliwością. Nie mniej złośliwie ocenia mężczyzn.

Historia jest prowadzona dwutorowo. To podwójna biografia matki i córki złożona z migawek, fleszy i monologów prowadzonych przez obie. Teraźniejszość miesza się z przeszłością, nakładają się na siebie wspomnienia własne i cudze, fantazje i realne opisy. Zacierają się granice czasu i granice poszczególnych ludzi. Co jest życiem Romy, a co jej matki? Co jest realnym życiem, a co tylko fikcją, zmyśleniem sprowokowanym przez fotografie? Ile w człowieku jego samego, a ile innych? Ile odziedziczonych historii buduje tożsamość?

"Krótka wymiana ognia" to opowieść o dziedziczeniu przeszłości i odchodzeniu od życia, którego nie jest w stanie zastąpić poezja, o starości, na którą nie ma zgody i wiecznej walce "o" i "z", doskonale ujętej w krótkie jak pojedyncze strzały zdania i równoważniki zdań. Największe wrażenie  robią jednak historie przemilczane, przeinaczone tak, że nie sposób dojść prawdy. Czytelnik zostaje więc z całą gamą sprzecznych uczuć i to na długo.

Autor: Zyta Rudzka
Tytuł: Krótka wymiana ognia
Wydawnictwo: W.A.B
Data wydania: 2018

Diabeł Urubu, Marlon James

a.d.b

diabe

 

Trudno uwierzyć, że "Diabeł Urubu" to książka debiutanta, natomiast nie dziwi, że była wielokrotnie odrzucana przez wydawców, bo to książka trudna. Trudny temat, trudny dla wielu język i styl opowieści. Dobre książki zwykle nie są najłatwiejsze w odbiorze.

Społeczność małej miejscowości na Jamajce pełna jest animozji, o co tym łatwiej, że tam wszyscy się znają i niczego nie sposób ukryć. Im mniejszy świat, tym większe konflikty, które go rozdzierają. I te nowe i urazy pielęgnowane latami. Ubóstwo potęguje poczucie klęski, a brak perspektyw oznacza, że łatwiej żyć, zajmując się cudzymi grzechami niż własną mizerią. Jedynym bodaj wyjątkiem jest pastor Hector Blight trawiony własnymi wyrzutami sumienia, które topi w hektolitrach rumu, właściwie nigdy nie trzeźwiejąc. Całkowity upadek Rum Kaznodzieja, jak nazywają go miejscowi, przypieczętowuje pojawienie się kolejnego "pasterza owieczek", który każe się tytułować Apostołem Yorkiem. Charyzmatyczny, silny York skupia wokół siebie ludzi błyskawicznie, hołdując przy tym zasadzie "kto nie ze mną, ten przeciwko mnie". Sprytnie rozgrywa walkę o rząd dusz i doprowadza do serii krwawych samosądów. Nikt spoza najbliższego kręgu Apostoła nie może się już czuć bezpiecznie, więc wszyscy usiłują być jak najbliżej. Odżywają wszystkie zadawnione konflikty, kwitnie donosicielstwo, a religia staje się szybko pretekstem do wymierzania "sprawiedliwości". Całe zło ukrywa się pod płaszczykiem pobożności, tym łatwiej, że York doskonale manipuluje fragmentami Biblii, interpretując je dość swobodnie.

York doskonale manipuluje ludźmi i świetnie rozgrywa wszelkie złe emocje i prymitywne instynkty. Jego rzekoma wiara i powołanie służą jedynie władzy, a władcą jest despotycznym i celuje w okrucieństwie. Każdy jego krok obliczony jest na podporządkowanie sobie wsi, zaczyna więc od przejęcia władzy w imię dobra i odnowy i początkowo nie nawołuje jeszcze jawnie do zła. To przyjdzie z czasem, najpierw musi w swojej władzy okrzepnąć. Jak daleko może się posunąć?
Zdumiewa zakończenie powieści. Tego chyba nikt się nie spodziewał. Tylko Marlon James mógł coś takiego wymyślić. Ostatnia scena zapiera dech.

"Diabeł Urubu" to nie tylko opowieść o głuchej prowincji, ale i o zemście. Mało tego, można ją też odczytać jako opowieść o narodzinach sekty i czytana w tym kontekście okazuje się być niemalże przepisem na skuteczne zniewalanie ludzi i podporządkowywanie ich własnym celom.
Proza Marlona James'a jest gęsta od emocji, znaków, symboli. Miesza się w niej język nawiedzonej, chorej mistyki, biblijne frazy i wulgarność dnia codziennego. Wszystko zależnie od okoliczności. Styl podąża zawsze za treścią i bohaterem.

Zapewne nie jest to lektura dla wszystkich, ale warto spróbować, bo to pierwszorzędna proza.

WL26 

Autor: Marlon James
Tytuł: Diabeł Urubu
Tłumaczenie: Robert Sudół
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 13 lutego 2019

 

Historia przemocy, Edouard Louis

a.d.b

669796352x500

 

"Historia przemocy" to książka oparta na prawdziwym wydarzeniu. Młodemu autorowi książki opisana historia naprawdę się przydarzyła, w powieści zyskała jednak wymiar uniwersalny, nie tylko dramatu jednostki.

Rekonstrukcja wydarzeń następuje stopniowo, w zasadzie chyba tylko dlatego ma ona w ogóle miejsce, że język nie jest w stanie nadążyć za emocjami. Próba rekonstrukcji wydarzeń zastępuje więc po części, a może tylko ułatwia, analizę uczuć bohatera. Na relację o fatalnej nocy, zakończonej próbą morderstwa składa się ciąg opowieści. Każdy pod pozorem opowiadania historii Edouarda opowiada w rzeczywistości o sobie. Bohater ginie w opowieściach innych, choć wszyscy pozornie mówią o nim. Traci więc swoją opowieść, co jest kolejną traumą, a samo spisanie historii jest jej odzyskiwaniem. Jest też równoznaczne z odzyskiwaniem prawa głosu, choć ta nowa opowieść jest już przefiltrowana przez opowieści innych.  Sam narrator - bohater - relacjonuje głównie kolejną relację - osoby trzeciej - siostry, która zna historię jedynie od niego, a swoje komentarze i sprostowania bohater jedynie wtrąca, zapisując je kursywa, jakby to one były cytowaniami.Taka narracja buduje przemoc inną niż fizyczna, o której opowiada. Obrazuje konflikt postaw i przeżyć, ale zderzenie wielu głosów, wzajemne ich skonfrontowanie angażuje też czytelnika. Nie ma ucieczki. W tę narrację trzeba wejść i chyba właśnie ten chwyt narracyjny jest największym walorem powieści Louisa.   

"Historia przemocy" zderza postawy ofiary, oprawcy, którego ofiara usiłuje zrozumieć, rodziny, przyjaciół, policji. Opowieści przenikają się i konfrontują różne stanowiska i różne postawy, od prób zrozumienia, po sztywne, utrwalone w schemacie i niezmienne postawy policjantów i pielęgniarki w przychodni. Wszystkie one wraz z cytowanym "Azylem" Faulknera , opowieścią o nosicielach HIV i historią "wyklętej" sąsiadki składają się na rozbudowany esej o przemocy i jej pochodzeniu.

Sama zaś historia Edouarda to nie tylko opowieść o feralnej nocy, ale i konsekwencjach traumy, która dotyka nie tylko ofiarę. Rozciąga się też na jej otoczenie i przestrzeń, a nawet na czas, który staje się czasem do zabicia. Przemoc stale wraca w pamięci, mimo prób nie sposób o niej zapomnieć i nie pomoże tu zacieranie śladów, choćby najdokładniejsze, bo opresyjny jest cały system. Przedmiotowe traktowanie to domena nie tylko gwałciciela, ale i policji, która od momentu zgłoszenia napaści "wie lepiej" i nie licząc się z uczuciami decyduje o życiu pokrzywdzonej osoby; służby zdrowia, hojniej od medykamentów serwującej bezduszne sentencje; przyjaciół, wręcz narzucających własne zdanie i wymuszających działania i w końcu rodziny. Bohater pozostaje więc w zasadzie sam, choć pozornie otoczony jest ludźmi. Nikt jednak nie jest w stanie go zrozumieć, co potęguje rozgoryczenie, a on sam usiłuje zrozumieć przebieg zdarzeń i motywy przemocy, która go dotknęła. Wikła się więc w niekończącą się opowieść prowadzoną dwutorowo: monolog we własnej głowie i przymus nieustannego opowiadania wszystkiego innym. Prawidła rządzące przemocą odkryje w historii ojca Redy, wykluczonej sąsiadki, własnej i Redy w końcu. Przemoc rodzi się wszędzie tam, gdzie nie ma zgody na jakąkolwiek odmienność i sięgnąć po nią może każdy choć odrobinę inny i przez to wykluczony. To wykluczenie rodzi przemoc, bo ona sprawia wrażenie leku na bezradność i bezsilność. A że zło lubi się multiplikować w kolejnych wersjach i kolejnych odsłonach to odrzucenie domaga się zemsty.

Autor: Edouard Louis
Tytuł: Historia przemocy
Tłumaczenie: Joanna Polachowska
Wydawnictwo: Pauza
Data wydania: 2018

 

Kolor milczenia, Elia Barcelo

a.d.b

706033352x500

 

"Kolor milczenia" E. Barcelo był u nas zestawiany z "Głosami Pamano" J. Cabre, niestety nieco na wyrost. Historia opowiedziana przez hiszpańską pisarkę jest znacznie prostsza, a po istotnych historycznych tematach jedynie się prześlizguje. Czasy frankistowskiej dyktatury i przemoc tego okresu w powieści wcale nie jest widoczna, podobnie jak skomplikowana historia Maroka, gdzie rozgrywa się większość wydarzeń. Być może dla hiszpańskiego czytelnika wszystko to jest oczywistością, dla nas już jednak niekoniecznie.

Barcelo portretuje uprzywilejowaną, niezwykle bogatą kastę i świat luksusu. To świat telenoweli i rozwiązania fabularne też je przypominają. Większość wydarzeń rozgrywa się w Maroku, którego praktycznie nie widać, bo ten świat został ograniczony do prywatnej posiadłości La Mora i luksusowych hoteli. Kto więc liczy na lokalny koloryt srodze się zawiedzie.

Historia malarki Heleny Guerrero to dwutorowo prowadzona narracja o cieniach przeszłości i prywatnym śledztwie, które ma wyjaśnić rodzinne tajemnice.

"Kolor milczenia" to niezła mieszanka kryminału i sagi rodzinnej i choć powieścią z najwyższej półki nie mogę jej nazwać, to nie zmienia to faktu, że na leniwy wieczór pod kocem książka jest idealna. Polecam.

 

WL25

Autor: Elia Barcelo
Tytuł: Kolor milczenia
Tłumaczenie: Marta Szafrańska-Brandt
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2019

 

Królestwo, Szczepan Twardoch

a.d.b

kro

 

"Królestwo" to kontynuacja "Króla", ale jest to już tylko odcinanie kuponów po wcześniejszych powieściach, zwłaszcza po "Królu". Znowu bohaterem jest Jakub Szapiro - bokser i gangster, ale tym razem mówią o nim inni: Ryfka i syn Dawid.

Twardoch odrobił lekcję historii i sprawnie posługuje się kliszami warszawskiego getta, powstania i życia w ruinach Warszawy. Zwłaszcza wędrówki Ryfki po ruinach miasta zapadają w pamięć, szkoda tylko, że autor nie umie zrezygnować z cudowności i nadprzyrodzonych zjawisk i jego narratorzy są więcej niż wszechwiedzący. Opowiadają historię Jakuba i drugoplanowych bohaterów jakby nimi byli, jakby znali ich od podszewki. Nie ustrzegł się też Twardoch dydaktyzmu, obie narracje zbyt często przypominają wykład.
Mimo wszystko "Królestwo" nieźle pokazuje, że wystarczy tylko odpowiednia liczba upokorzeń, by stać się kanalią. I w "Królu", i w "Królestwie" upokarzani są wszyscy nie-Polacy. Ta historia antysemityzmu, czy nawet szerzej rasizmu, historia świata, w którym asymilacja jest niemożliwa jest boleśnie prawdziwa. Skutki zaś są powszechnie znane, nie trzeba się rozpisywać, zwłaszcza jeśli miałby to być efekciarski chwyt zakończenia powieści lamentem matki prowadzącej dziecko na śmierć.

 

Autor: Szczepan Twardoch
Tytuł: Królestwo
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2018

 

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci