Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Księga nocnych kobiet, Marlon James

a.d.b

ksiga_nocnych

 

W 1833 r. na Jamajce zniesiono niewolnictwo. Wcześniej na plantacje trzciny cukrowej trafiali jako niewolnicy ludzie pojmani w Afryce. Bohaterami "Księgi nocnych kobiet" są właśnie Jamajczycy, niewolnicy w pierwszym i drugim pokoleniu i ich okrutni właściciele, a wydarzenia przedstawione w powieści zostały zainspirowane prawdziwym buntem niewolników, który na Jamajce zapoczątkowały kobiety. I to one, adekwatnie do tytułu, są bohaterkami powieści Marlona James'a.

 Lilit jest niewolnicą w Montpelier i jako jedyna bodaj na tej plantacji ma imię, które nie jest imieniem mitologicznym. Jej imię wiernie odzwierciedla charakter. Opiekująca się nią Kirke, a później Homer mówią o niej: "rogata". Los powieściowej Lilit jest jednak z góry przesądzony, mimo buntu daleko jej do wolności legendarnej pierwszej żony Adama. "Ludzie i historia są zależni od środowiska, otoczenia i rasy" (Hipolit Taine), a Lilit rodzi się jako czarna niewolnica i to decyduje o wszystkim. Dziewczyna pragnie wolności, ale w głębi duszy jest niewolnicą, ta niewola to przywiązanie do sytuacji, brak wiary w możliwość zmiany i uprzedzenia. Myślowe schematy są nie do przełamania, a niewolnicy w swój świat przenoszą metody postępowania białych- głównie przemoc i zastraszanie, ale też hierarchiczny porządek, który obowiązuje i wśród nich.
Akcja rozgrywa się na przełomie XVIII i XIX w, kiedy to kobiety zawiązują spisek i przygotowują powstanie przeciwko białym kolonizatorom, ale ten bunt tak naprawdę rodzi nie pragnienie wolności, a żądza zemsty - jednostkowa żądza zemsty, więc jest z góry skazany na klęskę. To właśnie Lilit przekonuje się, że zemsta nie jest słodka, że jest wyniszczająca, ale strach, wcześniejsze doświadczenia, środowisko i powszechnie obowiązujące zwyczaje nie pozwalają jej na uczucia inne niż lęk, nienawiść i pragnienie zemsty.

Proza James'a to tym razem powieść epicka, mroczna i gęsta, ale też doskonale osadzona w realiach epoki. Świetnie oddaje stosunki panujące pomiędzy białymi i czarnymi, ale także w obrębie samych białych i wewnątrz czarnej społeczności. Bohaterowie są pełnowymiarowi, a przy tym nikt nie jest tu dobry lub zły, wszyscy są i tacy i tacy. James uniknął czarno-białego schematu i chwała mu za to. Czarni bywają równie okrutni, a biali miewają swoje słabości.
Narracja prowadzona jest z perspektywy Lilit, a że poznajemy ją jako dziecko to siłą rzeczy książka jest też opowieścią o dojrzewaniu, tym rozumianym jako wchodzenie w dorosłość, ale i dojrzewaniu do miłości i człowieczeństwa. Uogólniając - cała powieść jest książką o człowieczeństwie i braku człowieczeństwa, o zemście, cierpieniu, godności, niewolnictwie i prawie do wolności.

Lilit jest zuchwała, podobnie jak pozostałe bohaterki - czarownice, przyjaciółki, kochanki, matki, niewolnice, morderczynie, ale największym zuchwalstwem tej powieści jest język: dosadny, wulgarny, kipiący przemocą, a równocześnie wyrażający dumę czarnych kobiet. Język według Wittgensteina stanowi granicę naszego świata i rzeczywiście język, którego używają bohaterowie kształtuje ich świat i ich spostrzeganie świata, ale też świat kolonii ukształtował ten język. To wzajemna zależność. Niemniej język powieści jest kolejnym bohaterem "Księgi nocnych kobiet" i wpływa na wydarzenia, postaci i ... czytelnika.

"Księga nocnych kobiet" to najlepsza książka o niewolnictwie jaką dotąd czytałam.

WL7

Autor: Marlon James
Tytuł: Księga nocnych kobiet
Tłumaczenie: Robert Sudół
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2017

Skok w dal, Jerzy Kronhold

a.d.b

skok_w_dal

 

 

"Skok w dal" to niewielki zbiorek poezji. 44 wiersze Jerzego Kronholda są emocjonalne i szczere, chociaż oparte o gry językowe. Te gry są pozornie ograne i banalne, ale to właśnie w prostocie tkwi ogromna siła wyrazu. Trudno silić się na koncepty w obliczu tragedii, jaką jest choroba i śmierć żony. O sprawach najtrudniejszych, krańcowych zwykle mówi się w prosty sposób. I właśnie w tej prostocie tkwi dramatyzm.

Dominującym tematem jest choroba, odchodzenie i w końcu śmierć żony, ale też bezsilność w obliczu tragedii i poczucie osamotnienia, bo emocje zawsze są jednostkowe, nawet jeśli są zrozumiałe, czytelne dla innych. Kiedy zawodzi medycyna, Bóg, nadzieja pozostają wspomnienia. Konkretne, chociaż równocześnie ulotne. Pozostają ślady przeszłości i intymność zapisana w detalach i w wierszach. Te drobiazgi o tyle są ważne, o ile są dzielone z innymi, najpierw z żoną, a później z czytelnikiem.

"Skok w dal" to wiersze, które mają wyraźny temat. Nie są pozbawioną treści wydmuszką, utkaną z formy, zrozumiałej jedynie dla samego autora (a to ostatnio niestety najczęstsze). Wiersze Kornholda, mimo jednostkowego dramatu są czytelne i dla odbiorcy, a to już sztuka.

 

Autor: Jerzy Kronhold
Tytuł: Skok w dal
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2016

Nie odstępuj ode mnie, Elizabeth Strout

a.d.b

nie_odstpuj

 

West Annet to małe, amerykańskie miasteczko, będące kwintesencją prowincjonalności. Mieścina jest tak mała, że wszyscy się znają i tak nudna, że każdy drobiazg jest wielokrotnie komentowany. Mieszkańcy żyją cudzym życiem, bo ich własne jest przerażająco nudne. Plotkują i oskarżają tym chętniej, że sami nie są krystaliczni. Życie koncentruje się wokół kościoła, ale wszelkie Kółka Dobroczynności i Kółka Religijne są tylko wylęgarnią plotek.

Ofiarą takich plotek jest pastor Tyler Caskey. Mieszkańcy z rozkoszą komentują życie pastora, kiedy ten ma kłopoty. Tym chętniej, że Tyler był niemal chodzącym ideałem, człowiekiem życzliwym, zaangażowanym, wygłaszającym płomienne kazania i do tego przystojnym. Nieco mniej sympatii wzbudzała jego żona Laura, piękna, młoda i, o zgrozo, uwielbiająca modę.

Pastora poznajemy gdy jest on już wdowcem z dwójką małych dzieci. Od smutku po śmierci żony ucieka w pracę, zaniedbując przy tym córkę Ketherine. Dziewczynka sprawia coraz większe kłopoty w przedszkolu, a wezwany przez opiekunki pastor musi zmierzyć się z tym problemem, choć pogrążony w rozpaczy niewiele z sytuacji rozumie, co zresztą jest źródłem kolejnych plotek, rozsiewanych w miasteczku. Pastor nie umie zadbać o dziecko, ani o jego fizyczne potrzeby, ani o dobry kontakt. Młodsza z dziewczynek pozostaje pod opieką despotycznej babci, której jedynym życiowym celem jest budzenie podziwu. Chce być dumna z syna i wnuczki, ale tylko młodszej, starszą się nie interesuje, więc stale poucza, "tresuje", zasypuje syna frazesami i tym samym pogłębia jego problemy. Spiętrzenie kłopotów przynosi w końcu załamanie. Tyler musi się zmierzyć z sobą, z absurdami i schematami przedszkola, które analizuje Katherine metodami Freuda, w końcu musi stawić czoła swoim, zżeranym przez ambicje parafianom. Punktem zwrotnym jest całkowite załamanie Tylera. To swoisty sprawdzian człowieczeństwa dla osób z jego otoczenia. Nie wszyscy zdają ten egzamin celująco, ale to właśnie upadek zbliża do niego na powrót parafian.   

"Nie odstępuj ode mnie" to świetna proza psychologiczno-obyczajowa. Postaci są wyraziste i wiarygodne, a język obfituje w cytaty z Biblii i dzieł religijnych, bo w taki sposób myśli główny bohater. Świetna powieść, wiarygodna na i na poziomie języka, i prawdopodobieństwa wydarzeń i psychologii.

Autor: Elizabeth Strout
Tytuł: Nie odstępuj ode mnie
Tłumaczenie: Ewa Westwalewicz-Mogilska
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2008

Przekleństwa niewinności, Jeffrey Eugenides

a.d.b

indeks15

 

Zakończenie historii poznajemy już na początku powieści Eugenidesa. Pięć sióstr Lisbon popełnia samobójstwo, ale i to samobójstwo, i same dziewczyny są tak niezwykłe, że wydają się być nierealne. Zafascynowani nimi chłopcy szukają więc dowodów, że istniały naprawdę. Zbierają ocalałe po nich drobiazgi, zdjęcia, pamiętniki, odtwarzają historię, prowadzą wręcz dochodzenie, "przesłuchując" sąsiadów Lisbonek. Czytelnik jest obserwatorem prowadzonego "śledztwa" i mimo że znamy zakończenie książka jest interesująca do samego końca.

Dziewczyny roztaczają wokół siebie aurę tajemnicy, która przyciąga, wręcz hipnotyzuje i domaga się poszukiwania odpowiedzi, odkrycia prawdy o przyczynach samobójczego zamachu, o życiu, o emocjach dziewcząt. W rzeczywistości o Bonnie, Cecylii, Lux, Mary i Therese wiemy niewiele, są doskonale wykreowanym mitem i tajemnicą. Chronione, a w rzeczywistości więzione,   przez matkę są jak baśniowe księżniczki zamknięte w wysokiej wieży. Tajemniczość, odcięcie domu Lisbonów sprzyja powstawaniu legendy dziewczyn i tym mitem żyją chłopcy z sąsiedztwa.

Wydarzenia rozgrywają się w latach 70-ych w Stanach Zjednoczonych. Klimat tamtych czasów budują zwyczaje panujące na przedmieściach, muzyka, szkolne bale, dojrzewanie i pozorowanie dorosłości - pierwsze papierosy, piwo,  pierwsze randki i atmosfera oczekiwania.  
Powieść Eugenidesa daleka jest od banału. Samobójstwo pokazane jest z drugiej strony, od strony zbiorowego narratora - grupy chłopców, próbujących rozwikłać zagadkę i zrozumieć wydarzenia. Nostalgiczna, wspomnieniowa narracja skupią się na budowaniu atmosfery i poszukiwaniu psychologicznych motywów samobójstwa dziewczyn. Liczne hipotezy pozostają jednak bez odpowiedzi.

 

Autor: Jeffrey Eugenides
Tytuł: Przekleństwa niewinności
Tłumaczenie: Tomasz Bieroń
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2013

Duchy Jeremiego, Robert Rient

a.d.b

duchy_jeremiego

 

Dziadek stary Sybirak, do tego z "alshajmerem", sąsiadka dziadka - Maria to Żydówka, która cudem przeżyła obóz koncentracyjny, babcia, też Żydówka, z Getta trafiła do polskiego domu  i przeżyła, ale straciła całą rodzinę, ciotka Estera to lesbijka, "którą Bóg opętał", a matka umiera na raka. O wszystkim tym opowiada 12 letni Jeremi i to właśnie kreacja narratora umożliwiła wprowadzenie takiej ilości trudnych tematów i zgranie ich w spójną, logiczną i nienużącą całość.

"Duchy Jeremiego" to opowieść o śmierci w wielu odsłonach i wielu odmianach, tyle że dla 12 letniego narratora wszystkie historie dzieją się równocześnie, bo chroniony wcześniej chłopiec o wszystkim dowiaduje się niemal w jednej chwili. Nawet dla dojrzałego człowieka byłoby aż nadto. Ból i strach są wszechobecne. Najstarsze pokolenie stale obawia się gestapo, antysemityzmu i ponownych wywózek na Syberię. Młodsze pokolenie dziedziczy traumę (nawiasem mówiąc świetnie o tym mechanizmie dziedziczenia pisał Mikołaj Grynberg w "Oskarżam Auschwitz") i zaraża lękiem najmłodszych. Rodzinne tajemnice, tematy, o których się nie rozmawia nie tylko irytują, ale  i niepokoją, wywołują stałe napięcie i atmosferę oczekiwania na  katastrofę. Poszukiwanie prawdy o rodzinie jest też poszukiwaniem prawdy o sobie. Żyd - to słowo boli, bo być Żydem to żyć w lęku, czekać na łomotanie do drzwi i zagazowanie. Jeremi, który o wojnie wie niewiele "zarażony wojną" śni o gestapo. To cena prawdy o sobie i rodzinie.

W konfrontacji z traumami bliskich, chorobą matki, przeprowadzką na wieś do dziadka Jeremi musi dorosnąć i przejąć odpowiedzialność za życie innych. Pilnuje dziadka, sprawdzając "testem Syberii" czy rozmawia z dziadkiem, czy z "alshajmerem", pomaga w gospodarstwie i zarabia, żeby pomóc mamie (choć ona raczej nie ucieszyłaby się wiedząc jak zarabia jej syn). Ciągle jednak to dziecko, które nie dostrzega istoty problemów i interpretuje wszystko po swojemu. Naiwność Jeremiego podkreśla tragizm, ale jest i źródłem komizmu, choć chwilami gorzkiego.

"Duchy..." są także powieścią o żałobie przeżywanej przez dziecko i poszukiwaniu ratunku. Tytułowe duchy w życiu babci Jeremiego- Elzy i samego Jeremiego to, wedle słów samego autora książki, "natrętne myśli, nierozwiązane problemy, tajemnice rodzinne, wyparte emocje, niepokój i lęk". Te duchy przychodzą i stają się najważniejsze. Ważniejsze niż miłość, przyjaźń, bliscy. Odbierają radość życia, a jednak są przez bohaterów przywoływane.

Mimo skali problemów poruszanych w powieści Rient uniknął patosu. Uchroniła go przed nim narracja prowadzona z perspektywy dziecka i naturalność jego spostrzeżeń i skojarzeń. Język stylizowany na język 12- latka, potoczny, z błędami, pełen odniesień do współczesności nastolatków bawi i nieodparcie kojarzy się z językiem powieści "Życie przed sobą" E. Ajara.
Doskonała książka, mistrzowsko napisana. Czytanie boli, a śmiech jest przez łzy.

 wielka_litera1

Autor: Robert Rient
Tytuł: Duchy Jeremiego
Wydawnictwo: Wielka Litera
Rok wydania: 2017

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci