Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Świat w płomieniach, Siri Hustvedt

a.d.b

549398352x500

 

"Świat w płomieniach" Siri Hustvedt to skomplikowana opowieść o artystkach jako takich, ale też o ich dyskryminowaniu w zdominowanym przez mężczyzn świecie sztuki. To jednak zaledwie pierwsza warstwa, ledwie naskórek powieści. Skomplikowana intryga przeprowadzona przez bohaterkę - Hurriet Burden- w kolejnych odsłonach spektaklu ukazuje nieco inne aspekty.

Pierwsza wystawa Burdem, ukrytej za maską mężczyzny, to niemalże kicz, ale przykuwający uwagę i zbierający pochlebne recenzje, liczących się krytyków sztuki. Ten kicz jednak jest właśnie feministycznym manifestem i wybuchem gniewu jednocześnie. Druga, do której Burden używa jako maski czarnoskórego geja, także odbija się szerokim echem. Sama maska narzuca jednak interpretację dzieła, a czytelnikowi pokazuje wpływ kontekstu i stereotypów. Trzecia z wystaw, labirynt jest już wielopoziomową metaforą życia, sztuki i samej powieści. W labiryncie łatwo się zgubić. Wystarczy moment nieuwagi, by nie odnaleźć wyjścia, nie odczytać powieści.

Maski Harriet to nie tylko gry z krytykami sztuki. Bliższe są może nawet poszukiwania prawdy o złożoności ludzkiej natury. Kolejne "gęby" nie są przecież fałszem, każda odzwierciedla jakąś życiową rolę i jakiś aspekt osobowości. Sama Burden została obdarzona przez autorkę szeregiem cech postrzeganych jako typowo męskie lub przynajmniej nie-kobiece. Podobnie jak sama autorka, Harriet jest bardzo wysoka. Przy tym kipi gniewem, którego odczuwania niemal od zawsze kultura i wychowanie zabraniają kobietom. Burden jest też niezwykle inteligentna. Kobieta? Wedle stereotypów już nie. Równocześnie jednak to kochająca, opiekuńcza matka i babcia. Tak zbudowana postać, całkiem przecież prawdopodobna, może nawet realna, to chodząca przestroga przed stereotypizacją i wtłaczaniem w schemat.

Hustvedt jest filozofką. Nie sposób o tym zapomnieć czytając "Świat w płomieniach". Opisywana przez nią recepcja kolejnych wystaw przypomina o kantowskiej interpretacji postrzegania. Z jednej strony są zmysły, które narzucają nam odbiór, z drugiej jednak strony na odbiór wpływa kontekst i wcześniejsze doświadczenie odbiorcy. Te wzorce można jednak zdaniem Hustvedt przełamać wywołując szok i do tego dąży Hariiet Burden.
Sama powieść doskonale wpisuje sie w dyskurs. To bachtinowska powieść polifoniczna zbudowana jako montaż różnorodnych źródeł, dotyczących Burden: jej dzienników, relacji prasowych, spisanych przekazów na jej temat, które wszystkie razem ukazują i złożoność postaci, i modele jej postrzegania.

"Świat w płomieniach" jest jak spełniona przepowiednia. O Siri Hustvedt latami mówiono: żona Paula Austera, teraz po "Świecie w płomieniach" role się chyba odwrócą.

 

Autor: Siri Hustvedt
Tytuł: Świat w płomieniach
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2017

 

Sonata Gustava, Rose Tremain

a.d.b

sonata

 

"Sonata Gustava" opiera się głównie na grze skontrastowanych obrazów, międzyludzkie relacje zostały uchwycone przez Rose Tremain w krótkich, ale wymownych epizodach. Pojedyncze sytuacje celnie ukazują skomplikowaną sytuację bohaterów, szkoda tylko, że autorka zamiast pozostawić czytelnikowi ich interpretację nachalnie narzuca mu własną, nazywając wszystko. To największa słabość tej powieści i niestety prosta droga do zmarnowania tematu. Przegadała więc autorka problem ukrytego antysemityzmu w pozornie neutralnej podczas wojny Szwajcarii, wyparty homoseksualizm pary głównych bohaterów i najważniejszy: samotność człowieka niekochanego.

Życie Gustawa to nieustające zabieganie o miłość, najpierw oschłej matki, która go nie kocha i dla której dziecko jest tylko wspomnieniem straconych złudzeń na szczęśliwe życie, a później przyjaciela - Antona, który obecności Gustawa nie docenia tak zajęty jest swoimi sprawami.
Bohaterowie Tremain są tak oswojeni z samotnością, że nawet będąc razem są osobno. Każdy żyje własnym życiem, pielęgnując własne lęki i urazy. Nawet sielankowe zakończenie historii, powrót do miejsca najszczęśliwszych wakacji dzieciństwa jest złudzeniem. Tu też, mimo pozornej bliskości bohaterowie żyją obok siebie, nie razem.
Skąd takie zachowania bohaterów? To efekt wychowania, ale i typowej dla Szwajcarów postawy nie angażowania się, nie wtrącania w cudze sprawy. Pytanie czy taka postawa jest rzeczywiście dobra pozostaje otwarte. To jeszcze neutralność, czy już obojętność?

W ostatniej scenie Anton gra tytułową "Sonatę Gustava", a więc utwór dedykowany przyjacielowi. Sonata nie jest jednak kompletna, nie została ukończona. To nie tylko wyraz twórczej niemocy kompozytora, ale i aluzja, bo sonata Gustava Markla, od której wywodzi się tytuł jest utworem skomponowanym na cztery ręce. Bez jedności, zżycia z kimś nie można jej zatem wykonać.

Autor: Rose Tremain
Tytuł: Sonata Gustava
Tłumaczenie: Dominika Cieśla-Szymańska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2017

 

Stara historia. Nowa wersja, Jonathan Littell

a.d.b

stara_historia

 

Jakieś 10 lat temu Jonathan Littell był literacką sensacją. "Łaskawe" były szeroko komentowane. Nowością było przedstawienie holocaustu z punktu widzenia kata, nie jak dotąd ofiary. W "Starej historii" (pomijając, że jest to rozbudowana wersja starszego i krótszego tekstu) wracają obsesje bohatera "Łaskawych" Maxa Aue i fascynacja autora markizem de Sade, Celinem i Bataillem, tyle że teraz to ledwie wydmuszki teorii, zupełnie pozbawione życia obrazki "powieści z tezą".

"Stara historia. Nowa wersja" jest całkowicie pozbawiona fabuły, a że Littell przywiązuje uwagę do konstrukcji to otrzymujemy szereg powtórzeń tej samej sceny, która ulega niewielkim modyfikacjom. Pierwszoosobowy narrator krąży po labiryncie i wkracza do kolejnych miejsc zmieniając tożsamość: raz jest mężczyzną, raz dzieckiem, innym razem kobietą, za każdym razem jednak jego kolejne "przygody" dotyczą seksu, zwykle zresztą grupowego. Nieliczne są sceny przemocy innej niż seksualna, a tu łatwo rozpoznać Rwandę, Bośnię czy Czeczenię, w których Littell przebywał. To w tych scenach wyraźniejsza staje się pozycja obserwatora, równoznaczna ze współudziałem w dokonywanej zbrodni i wywołująca seksualne doznania u patrzącego. Zresztą wszystkie odsłony tej jednej, krążącej w labiryncie postaci są skupione na fizycznych doznaniach w spektaklu zadawania gwałtu i bycia jego ofiarą na przemian. Tym fizycznym aspektom nie towarzyszy nawet cień myśli, polimorficzny narrator jest całkowicie wyprany z intelektu i dlatego tak bezgranicznie nudny.

Początkowo czytelnik zwiedziony iście kafkowskim labiryntem śledzi z uwagą powtarzające się motywy wizualne: powracające przedmioty, detale wyglądu czy motyw awarii instalacji elektrycznej, czekając na przełom/wyjaśnienie/myśl i niestety nie doczeka się niczego do samego końca. "Stara historia" to tylko zlepek epizodów nie układających się w żadną fabularną całość, a polimorficzny narrator ani przez chwilę nie jest osobowością, bo jego "życie" sprowadza się jedynie do instynktu i zaspokajania najniższych pragnień.

Nowa książka Littella była reklamowana jako "eksperymentalna", ale eksperymentu w niej nie ma ani za grosz. Przy równoczesnym braku fabuły, powtarzalności sytuacji, przy braku odniesień filozoficznych pozostaje tylko nuda, przerażająco wręcz nuda.

 WL28

Autor: Jonathan Littell
Tytuł: Stara historia. Nowa wersja.
Tłumaczenie: Jacek Giszczak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2019

 

Ucho Igielne, Wiesław Myśliwski

a.d.b

ucho_igielne

 

Spotkać siebie sprzed lat, po to jedynie by odkryć, że niczego nie można nauczyć i niczego przekazać. To początek "Ucha Igielnego" Wiesława Myśliwskiego, kiedy bohater starzec spotyka siebie młodego i widzi wydarzenia z obu perspektyw równocześnie.  

W takiej sytuacji granice czasu zacierają się, bo nie ma już czasu postrzeganego linearnie. Wszystko rozgrywa się w jednej chwili. Całe teraz i kiedyś to jedna chwila objęta myślą. Kiedyś jest opowiadane, bo "Ucho Igielne" to historia opowiadania siebie. To co i jak opowiadamy  decyduje o tym kim jesteśmy, bo dopiero w opowieści człowiek staje się osobą, ciągłością osoby, a nie tylko zlepkiem przypadkowych zdarzeń. Tak naprawdę, zdaniem autora, składamy się z wielu osób, jakimi byliśmy w różnych okresach życia i scala je dopiero opowieść. Dlatego właśnie opowieść bohatera to wiele odrębnych epizodów, które łączy tylko pamięć, a ta potrafi też przeinaczać tak bardzo, że te same wydarzenia każdy pamięta inaczej, bo tworzy własną opowieść. Świadomość siebie kończy się wraz z naszą opowieścią. Jesteśmy, póki opowiadamy.

"Ucho Igielne" to próba scalenia siebie w jedność zbudowaną z fragmentów historii i próba zrozumienia kim się jest. Wydarzenia są zwyczajne, codzienne, mogłyby przydarzyć się właściwie każdemu, ale uniwersalność przeżyć bohatera nie wyklucza głębi jego przeżyć. To że brak tu jakiś ekstremalnych wzlotów  i upadków nie przekreśla przecież bohatera i sensu jego życia. Epizody, osobne historie, fragmenty wspomnień, wracających w dowolnym momencie i poza ciągiem chronologicznym to próba zrozumienia siebie dawnego i obecnego, zrozumienia konfliktu pamięci i wyobraźni. Zatem prawda jako taka nie istnieje, są w zamian prawdy jednostkowe i układanie siebie jak puzzli w określony kształt.

Myśliwski stworzył powieść o opowiadaniu, nie powieść o bohaterze. To język jest nośnikiem sensu, nie wydarzenie. To zdanie jest poprzednikiem wcześniejszego i powołuje do życia kolejne. Zdanie rodzi pytania i nie raczy udzielić na nie odpowiedzi. A jednak tę filozoficzną w gruncie rzeczy opowieść czyta się lekko, bo ta historia płynie jak pamięć.

 

Autor: Wiesław Myśliwski
Tytuł: Ucho Igielne
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2018

 

Pierwsza osoba, Richard Flanagan

a.d.b

711427352x500

 

"Pierwsza osoba" została oparta na własnych doświadczeniach Richarda Flanagana jako ghost writera i choć zapewne sporo tu wątków autobiograficznych, jedynie takie odczytanie najnowszej powieści zdobywcy Nagrody Bookera odarłoby ją z głębszych sensów.

Wyjściowa sytuacja jest w obu przypadkach identyczna. Młody, usiłujący ukończyć własną powieść pisarz, otrzymuje propozycję napisania w kilka tygodni autobiografii sławnego oszusta. Propozycja nie do odrzucenia, kiedy nie ma się grosza przy duszy, spodziewa narodzin bliźniaków, a oferowana suma to 10 tysięcy dolarów. Tak wiec obaj: autor powieści i jej bohater - Kif Kehlmann propozycję przyjmują. Powieściowy Siegfried Heidl zdefraudował 700 milionów dolarów (autentyczny John Friedrich 296 milionów), a zadaniem pisarza jest odkrycie mechanizmu oszustwa, prowadzonego na tak wielką skalę.

Prawda? Dotarcie do niej okazało się jednak trudniejsze niż zakładał młody pisarz. Heidl "heidluje", czyli zmienia tematy, plącze opowieści, tworzy całe piramidy sprzecznych historii, mówi o rzeczach kompletnie nie związanych z tematem. Jest przy tym wirtuozem manipulacji, który oplata pajęczą siecią swoich opowieści wszystkich, w tym i autora jego biografii. Kim jest zatem Heidl? Kim przy nim staje się Kehlmann? Czy jest jeszcze sobą, czy już tylko marionetką w ręku, prowadzącego go mistrzowsko lalkarza? Kif doskonale wie, że nałogowy kłamca wcale nie musi opowiadać mu prawdy i nie opowiada. Wplątany w emocjonalny roller-coaster pisarz ma świadomość prowadzonej gry, ale nie jej celu. Dla niego to gra o książkę, pieniądze i siebie. A dla Heidla?

Ponoć kłamstwo ma krótkie nogi, jednak w naszym świecie biega zdumiewająco szybko i niezwykle daleko. Fikcyjny Heidl i rzeczywisty Friedrich na kłamstwie zbudowali potęgę. Ich fortuny i pozycja robią wrażenie. To specyfika współczesnego świata, że plotka, zwłaszcza medialna staje się tak wiarygodna, że wszyscy jej ulegają. "Pierwsza osoba" nieźle oddaje społeczne mechanizmy działania kłamstwa i fikcji, swoistego życzeniowego kreowania świata, który staje się na chwilę realny, po czym pęka jak bańka mydlana, topiąc charyzmatycznych hochsztaplerów.

A sama literatura, zdaniem Flanagana, także jest wielką mistyfikacją, największym złodziejstwem i oszustwem, ale tylko tak może ona dotrzeć do prawdy.

WL27

Autor: Richard Flanagan
Tytuł: Pierwsza osoba
Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2019

 

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci