Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Osaczenie, Carl Frode Tiller

a.d.b

indeks21

 

Już nie tylko Hamsun jest czytany na całym świecie, dołączyli do niego współcześni pisarze norwescy: Christensen, Hjorth i Tiller z nagradzanym "Osaczeniem".

Okładkowy blurb "Osaczenia" sugeruje powieść sensacyjną, w rzeczywistości jednak książka Tillera to powieść psychologiczna, choć rzeczywiście zaczyna się sensacyjnie. David, który stracił pamięć prosi w prasowym anonsie o listy, które pozwolą mu odkryć kim jest. Na odpowiedź decydują się Jon i Silje - przyjaciele z czasów licealnych i Arvid - ojczym chłopaka. Pozornie piszą o Davidzie, ale to nie on jest najważniejszy, bo ludzie najchętniej zawsze opowiadają o sobie. Trudno zresztą odrzucić własną perspektywę, więc poznajemy nie tyle Davida co jego przyjaciół i krewnych, i to jak go postrzegali. Piszą o swoich relacjach z adresatem, o jego i swoich relacjach z pozostałymi bohaterami, ale każdy ocenia go przez pryzmat własnych doświadczeń, marzeń, pragnień i niespełnienia. Tak więc "Osaczenie" jest studium relacji rodzinnych i przyjacielskich, a same relacje dotyczące wydarzeń znacznie się różnią. Ile spojrzeń tyle opisów i charakterystyk.

Listy do Davida przeplatają się z fabułami dotyczącymi autorów kolejnych listów. Przedstawiają ich życie niemal w momencie powstawania listów i właśnie bieżąca sytuacja wpływa na wspomnienia i ich interpretację. Każdy z piszących ma okazję poprawić swój wizerunek i od nowa "zbudować" przyjacielskie relacje, redefiniując te wcześniejsze. Odrzucony przez ludzi Jon podkreśla bliskość, która łączyła go z przyjacielem, Arvid, ukazywany przez Jona jako domowy despota, kreuje się na dobrego ojca, a wersja Silje jest jeszcze inna.

David tylko pozornie jest tematem opowiadanych tu historii. W rzeczywistości służy do odwracania uwagi. W trakcie lektury odruchowo skupiamy się na poszukiwaniu odpowiedzi kim jest, tracąc z pola widzenia pozostałe wątki i postaci. Tę hochsztaplerską sztuczkę uświadamiamy sobie dopiero po ostatnim zdaniu napisanym przez Silje. I właściwie w tym momencie wypadałoby zacząć czytać książkę jeszcze raz, skupiając uwagę na przedstawionej trójce i tym wszystkim, co z własnej przeszłości wnieśli w dorosłość.

"Osaczenie" to finezyjna układanka stylistyczna i kompozycyjna, układanka losów i postaw bohaterów, wzajemnych zależności i równocześnie wielki epos o małej mieścinie.
Książka wybitna.

 

Autor: Carl Frode Tiller
Tytuł: Osaczenie
Tłumaczenie: Maria Gołębiewska-Bijak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2016

 

Aleja Narodowa, Jaroslav Rudis

a.d.b

463321352x500

 

 

Aleja Narodowa jest dla Czechów tym, czym dla nas jest Stocznia Gdańska, to tam zaczęła się aksamitna rewolucja i oczywiście byli tam wszyscy, jeżeli nie wszyscy Czesi, to wszyscy prażanie. Vandam, bohater Rudiša, oczywiście też, mało tego - to on zadał pierwszy cios, od którego wszystko się zaczęło.

Vandam uwielbia filmowego Vandama, stąd ten pseudonim, ćwiczy, robi 200 pompek, bo siła jest ważna. Vandam nie może być słaby, miękki i przewrażliwiony, bo to niemęskie, a on jest prawdziwym facetem. Ceni też dobrą "ręczną robotę" czyli mordobicie i chętnie udziela takich "lekcji o życiu" starannie dobierając przeciwników. Takich rad dotyczących siły, ćwiczeń i charakteru udziela w myślach swojemu nastoletniemu synowi. W myślach, bo: po pierwsze książka ma formę monologu, po drugie Vandam nie ma kontaktu z synem jako kryminalista po wyroku.  

Kim zatem jest Vandam? Nie, Vandam nie jest "naziolem", jemu nie przeszkadzają inni o ile "nie robią syfu", a jeżeli robią dostają "lekcję o życiu", bo cierpliwość ma swoje granice. Nie, Vandam jest czeskim patriotą i bił się za ojczyznę, choć nie wiadomo w końcu po której stronie barykady stał na Alei Narodowej, bo mimo swojej siły czasem przegrywa i wtedy szybko zmienia "zeznania".
Granica pomiędzy patriotyzmem a nacjonalizmem jest cienka. Rudiš pyta czy umiłowanie porządku, kult siły, "rzymskie pozdrowienia" i autokreacja na pokaz to już nacjonalizm. Jeżeli dochodzi do tego brak tolerancji i szukanie pretekstów do  "ręcznej roboty" i udzielania "lekcji o życiu"...

Manifest Rudiša to też rozprawa z Czechami. "Aleja... " to kondensat czeskich lęków, wręcz fobii, uprzedzeń i nadziei, których wyrazicielem jest Vandam. A sami Czesi są zdaniem autora jak główny bohater jego książki: nijacy i zmienni, zwłaszcza kiedy muszą wybierać. Z tego wszystkiego kpi Rudis, ale to gorzka ironia.

 

„Czech pokonał Czecha. Spoko. Nie pierwszy, nie ostatni raz. Czesi są mądrzy. Nie mówię, przemądrzali, tylko mądrzy. I tak w kółko. Jesteśmy rozerwani na pół. Jesteśmy Europejczykami. Jesteśmy Antyeuropejczykami. Jesteśmy wkurwieni. Szczerzymy się. Jesteśmy rozgoryczonymi patriotami. Jesteśmy lewakami. Nie chodzimy do kościoła. Ale wierzymy w świętego Mikołaja. Zawsze jesteśmy gdzieś tylko do połowy.”

 

Autor: Jaroslav Rudiš
Tytuł: Aleja Narodowa
Tłumaczenie: Katarzyna Dudzic-Grabińska
Wydawnictwo: Książkowe klimaty
Data wydania: 2016

Góra Tajget, Anna Dziewit-Meller

a.d.b

gora

 

 

"Góra Tajget" portretuje lęk, a ten jest wszechobecny. Któż go nie zna? Anna Dziewit-Meller rozpoczyna opowieść od historii Sebastiana, którego paraliżuje strach o nowo narodzone dziecko, potęgujący się z dnia na dzień i przechodzący w koszmar, kiedy Sebastian poznaje historię dziecięcego szpitala, obok którego pracuje. Jakby tego było mało już w pierwszym opowiadaniu pojawiają się i inne echa wojny i to właśnie wojenne historie zajmują większą część zbioru. Wojna nie chce odejść. Pamięć o niej tkwi w budynkach i historiach ludzi, jak przypomnienie, że koszmar w każdej chwili może wrócić. To też książka o bohaterstwie życia mimo wszystko i za wszelką cenę.

Ulokowane na Śląsku historie mówią o tym, o czym najbezpieczniej jest milczeć, żeby nie rozdrapywać ran, ale pamięć o przeszłości jest żywa i wpływa też na następne pokolenie. "Góra Tajget" to głównie zapis traumy wojennej i odrzucenia przez najbliższych. Autorka opowiadanymi historiami wzbudza emocje i choć książka jest nierówna trudno o niej zapomnieć. Tytułowa góra to miejsce, gdzie wedle legendy obywatele Sparty "pozbywali się" swoich "nieudanych", słabych dzieci. Tytuł odsyła więc do historii Rysia, sytuując ją w centrum i hitlerowskiej akcji T4, wymierzonej przeciw dzieciom i chorym. A jednak nie ma tu czarno-białego podziału na złych Niemców i dobrych Ślązaków, jedni i drudzy potrafią być i dobrzy, i okrutni.

 

Autor: Anna Dziewit-Meller
Tytuł: Góra Tajget
Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 2016

Jedyna historia, Julian Barnes

a.d.b

669056352x500

 

 

"Jedyna historia" to opowieść o miłości bardzo młodego mężczyzny i dojrzałej kobiety, historia bolesna mimo chwil szczęścia. Przypadkowe spotkanie w klubie tenisowym jest dla tej dwójki jak przeznaczenie i fatum. Historia jakich wiele, niczym nie zaskakuje, jest od początku do końca przewidywalna.

Narratorem jest dorosły Paul, który nie tylko wspomina, ale i analizuje deformacje, których w jego pamięci dokonał czas. Narracja jest podzielona na trzy części. Pierwsza to opowieść o początkach miłości, druga opowiada o schyłku uczucia, a trzecia o życiu narratora po rozpadzie związku. Narracja każdej z części jest inna, kolejno 1-o, 2-o i 3-o osobowa, narrator jest coraz dalej od siebie i coraz dalej od opowiadanej historii. Zmienia się też nastrój i podejście do tematu. Jednak całość opowieści jest podporządkowana tezie, że to pierwsza miłość "układa nam życie".

"Jedyna historia" to konwencjonalna i przewidywalna opowieść o konwencjonalności miłości właśnie. Barnes wplata w rozważania narratora niewiarygodne wręcz truizmy, powtarza powszechnie uznawane "prawdy", tworzy wręcz kondensat banałów, by raz traktować je poważnie, a chwilę później im zaprzeczyć. Nie można więc zapomnieć, że sam autor twierdzi, że "powieść to kłamstwo, które mówi prawdę". Na tym poziomie wszystko łącznie z tytułem jest rozprawą z przekłamaniami pamięci i potoczną wiarą w mity dotyczące miłości. Powtarzane bezustannie truizmy i językowe kalki pokazują jak z miłości robi się grę, opowieść , posługując się cytatem w imię autokreacji. Warto prześledzić te "złote myśli" przytaczane, przeinaczane, analizowane i dekonspirowane w powieści, bo tę powieść Barnesa w zasadzie czyta się dla nich, a nie dla samej historii.

 

Autor: Julian Barnes
Tytuł: Jedyna historia
Tłumaczenie: Dominika Lewandowska-Rodak
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2018

Raz. Dwa. Trzy, Hubert Klimko-Dobrzaniecki

a.d.b

raz.dwa.trzy

 

 

Małe miasteczko gdzieś na Dolnym Śląsku i trzy spojrzenia trzech różnych mieszkańców. Portrecik mieściny nie napawa optymizmem, hierarchia wartości jest, delikatnie rzecz ujmując, nieco zachwiana, ale Klimko-Dobrzaniecki nie potępia nikogo, nie poucza, nie daje gotowych recept - rejestruje.

Narratorzy to nastoletni, zbuntowany punk, seminarzysta i fryzjer - gej. Opisują świat tak jak go widzą, albo raczej pamiętają, a pamiętają sporo. Przedstawienie jest więc realistyczne, nie brak też zaskakujących detali. W jednaj narracji umieszczone są wszystkie trzy głosy i pozornie przypadkowe wspomnienia, jednak obrazy mieszają się i uzupełniają, co świetnie oddaje różne punkty widzenia i chaotyczność pozornie przewidywalnego świata.

Dobra proza. Mocna. Pisana z męskiej perspektywy, więc seks staje się centrum wszechświata. Scen erotycznych jest mnóstwo, o seksie narratorzy mówią bardzo bezpośrednio, o dziwo bez wulgaryzmów, ale i bez infantylizacji. Wszystko powiedziane, czy raczej pokazane jest wprost. Zabawa w lekarza po tej lekturze przestaje się kojarzyć z plastykowym zestawem zabawek z dzieciństwa i osłuchiwaniem zabawkowych stetoskopem misia.

Brutalny świat i dosadność nie jest jednak w stanie ukryć nostalgii za taką właśnie mieściną i czasami głupawej młodości.

 

Autor: Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Tytuł: Raz. Dwa. Trzy
Wydawnictwo: Ha!art
Data wydania: 2007

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci