Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Odgłosy rosnących bananów, Ece Temelcuran

a.d.b

odgosy_bananw

 

Wieża Babel

Ece Temelcuran, autorka "Odgłosów rosnących bananów" jest po pierwsze Turczynką, po drugie jedną z najbardziej znanych i cenionych komentatorek politycznych tureckiego pochodzenia. Jej komentarze i reportaże publikowane w Anglii, USA i Francji (zna biegle angielski i francuski) i tłumaczone na kilkanaście języków dotykają zwykle spraw związanych z sytuacją różnych mniejszości narodowych: Ormian czy Kurdów, ale i mniejszości religijnych. Czego zatem spodziewać się po tej powieści tureckiej autorki? Bejrutu. Bejrutu wielu narodów, wielu kultur, wielu religii i wielu języków.
Tę wieżę Babel osadziła Temelcuran w jednym bloku, a ten blok to cały świat Bliskiego Wschodu. Spotykają się to Ormianie, Syryjczycy, Palestyńczycy i Filipińczycy, muzułmanie i chrześcijanie, zwolennicy Hezbollah  i Al-Fatah, homo- i heteroseksualni, bogacze i nędzarze. Losy ich wszystkich splatają się, w jakiś sposób są z sobą powiązane: ze względu na miejsce zamieszkania (jeden blok), czy pracę z kimś lub dla kogoś (dla pani Zeynab), na przyjaźnie i miłości.  

Suma niedopowiedzeń

W Bejrucie żyje się chwilą, bo życie trwa chwilę i oglądamy właśnie takie chwile. Żadna z biografii nie jest pełna, tak jak w życiu niewiele wiemy o innych, tak i niewiele wiemy o bohaterach "Odgłosów...", ich życie to imię, narodowość, suma niedopowiedzeń i powieściowa fragmentaryczność. Czy Marwan, Filipina, Setanik i Wissan, pan Hadi i pani Zeynab istnieją poza kartami książki pisanej w Paryżu? Tak naprawdę są, czy są tylko opowieścią w powieści? Wschód to wielka tajemnica i szereg opowieści jak w 1000 i jednej nocy, kiedy Szeherezada walczyła opowieściami o życie. I tu, i tam są to historie bez zakończeń. W Bagdadzie nie domyka się los, nie domyka się historia.

W "Odgłosach rosnących bananów" wszystko jest odwrócone. Ostatnia, trzecia księga otwiera powieść, bo " historia odwróciła się do góry dnem razem z jej bohaterami". Kolejna księga, pierwsza: "Wy" to opowieść o bejrutczykach, mieszkańcach jednego bloku, a następna, czyli księga druga: "My" stawia pod znakiem zapytania istnienie bohaterów poprzedniej części, bo w niej przeplatają się dzieje bohaterów pierwszej księgi i pisarza, który pisze powieść o Bejrucie, a swoich bohaterów tasuje jak opisane imionami kamienie do gry, które nosi w szkatułce. W tej części jest sporo komentarzy dotyczących pisania, partii "meta poetyckich" można by rzec, mimo że wszystko dotyczy prozy. Druga księga, będąca opowieścią o mocy słowa zdolnej tworzyć światy neguje realność poprzedniej części.

Świat powstaje z chaosu

Ta część jest też najbardziej chaotyczna. Kiedy w pierwszej księdze opowieści o bohaterach pojawiają się na przemian, w drugiej panuje zamierzony chaos, do tego chaos narastający. Mieszają się historie ludzi, miejsc, historia Libanu. Historię Libanu i politykę Bliskiego Wschodu bardzo trudno Europejczykom zrozumieć, co zresztą nie przeszkadza w odbiorze książki. To, co dzieje się w tym rejonie świata jest dla nas równie absurdalne jak atak Zidane'a na Materazziego 9 lipca 2006 roku, który przywołuje autorka. To dzień, w którym zwyciężyła głupota, porywczość i brutalna siła prowadząc do klęski Francji w finałowym meczu MŚ. Dla Libanu był to koniec spokoju, tego dnia Izrael rozpoczął ponowne bombardowania. Dla bohaterów książki Temelcuran to powrót chaosu i pożegnanie nadziei na ciszę, w której można usłyszeć "odgłosy rosnących bananów".

 

ksikowe_klimaty5

Autor: Ece Temelcuran
Tytuł: Odgłosy rosnących bananów
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Data wydania: 2016
Tłumaczenie: Anna Mizrahi

 

 

Bracia Burgess, Elizabeth Strout

a.d.b

14786803360990490jpggallery.bigiext46657390

 

Akcja i głębia

Pierwszy kontakt z książką "Bracia Burgess" może czytelników znających twórczość Elizabeth Strout wprawić w konsternację. Przecież to już było. Na szczęście tylko prolog przypomina "Mam na mię Lucy", styl plotek i telefonicznych pogaduch to ledwie kilka pierwszych stron, a później ... Później jest świetna powieść i nieprzypadkowo to "Braci Burgess" uważa się za najlepszą jak dotąd książkę w dorobku pisarki. Niemal wszystko w tej powieści jest doskonałe. Jest niezłe tempo wydarzeń, które jednak nie skazuje bohaterów na niebyt. Nieczęsto się zdarza, że akcja i głębia psychologiczna bohaterów idą w parze.

Na kanwie prawdziwych wydarzeń

Pomysł, pierwszy zarys powieści zaczerpnęła pisarka z prasy. W Maine, skąd pochodzi Strout, pewien 30 latek wrzucił  do meczetu świńską głowę. To ten epizod stał się zalążkiem książki, z tym że w swojej powieści Amerykanka odmłodziła bohatera czyniąc z niego nastolatka. Sam Zach, który jest sprawcą całego zamieszenia pozostaje jednak w cieniu, głównymi bohaterami są jego najbliżsi krewni: matka i dwaj wujowie- Jim i Bob, obaj prawnicy, podobnie zresztą jak autorka książki. Prawnicze wykształcenie Strout jest widoczne, choć nie prawnicze kruczki i polityczne reperkusje są najistotniejszą częścią wydarzeń. Zabiegi prawników, kodeksy, wiece i przemówienia są świetną charakterystyką  Stanów, stanowią doskonale zarysowane tło wydarzeń, są też pretekstem do prezentacji poszczególnych bohaterów, szczególnie ich podejścia do prawa i polityki. Zresztą samo rozwiązanie politycznego skandalu, wywołanego przez Zacharego jest piętą achillesową powieści, jest nieprawdopodobne, niemal baśniowe i przydarza się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Piętna przeszłości, piętna przynależności

Wybryk Zacha sprowadził obu braci prawników do Maine, które opuścili i do siostry, z którą utrzymują kontakt telefoniczny. Ponowne spotkanie po latach nie jest łatwe, wychodzą na jaw dawne kłamstwa, a konflikty zostają wyciągnięte na światło dzienne. Równolegle obok bieżących wydarzeń dotyczących procesu poznajemy prywatne życie rodzeństwa Burgessów: sławnego Jima, bezkrytycznie uwielbianego przez brata, Boba, żyjącego z piętnem przeszłości i jego rozwiedzioną, nieszczęśliwą siostrę bliźniaczkę - Susan. Każde z nich żyje inaczej, wybrało inne środowisko i inną drogę życiową i jest w efekcie reprezentantem innej grupy społecznej. Rozgoryczona, oschła Susan reprezentuje biedną, zaniedbaną prowincję, a jej sposób taktowania syna jest kalką tego, jak ją samą traktowała matka i kwintesencją amerykańskiego "zimnego chowu". Naiwny, prostoduszny Bob, to alkoholik (kolejny amerykański stereotyp) i reprezentant klasy średniej. Natomiast Jim to prawnicza sława i gwiazdor opływający w dostatki. Skąd te różnice wśród ludzi wychowanych w jednym domu? To wpływ traktowania całej trójki przez matkę. Te "trupy" przeszłości poznajemy stopniowo i powoli odkrywamy, że w efekcie wychowania w chorej atmosferze domu Burgessów wszyscy są skrzywdzeni.

Wymuszona tolerancja

Relacje rodzinne, towarzyskie i społeczne zostały oddane z niezwykłą pieczołowitością i to te sceny obnażają prawdę i o kondycji bohaterów i o zjawiskach społecznych typowych dla Ameryki. Najmocniejszą stroną są tu mistrzowsko prawdziwe dialogi i migawki z życia codziennego. Bohaterów poznajemy właśnie w takich krótkich ujęciach, ale przy okazji poznajemy i ich myśli. To stąd czerpiemy wiedzę o przeszłości i poglądach bohaterów, które niekoniecznie są zgodne z obowiązującymi normami. Kwestie tolerancji i imigrantów zajmują w powieści sporo miejsca nie tylko z racji wykroczenia, popełnionego przez Zacha. Oficjalnie USA to kraj wielokulturowy i tolerancyjny, w praktyce jednak oficjalne poglądy nie idą w parze z prywatnymi zapatrywaniami. Nawet ucieleśnienie dobroci - Bob, który wcześniej korygował błędy siostry mówiącej o Somalijczykach: Somaliańczycy, co świadczy o ignorancji, ale i braku szacunku, na widok Somalijki na ulicy myśli: "żeby tylko nie zrobiło się ich za dużo". Pozory i płycizna. Pozory świetnie ilustruje np. Pam, czerpiąca wiedzę o imigrantach z kolorowej prasy kobiecej. Nie ona jedna zresztą. Tolerancja jest wymuszona i tak "autentyczna" jak "spontanicznie organizowane" wiece poparcia tolerancji. Inność rodzi lęk. Lekiem jest, czy raczej może być  poznanie tej inności, ale nie można jej poznać, kiedy do obaw w poprawnym politycznie społeczeństwie nie sposób się przyznać.

"Bracia Burgess" to książka rozliczeniowa i moralizatorska, ale Strout do perfekcji opanowała prawienie morałów bez pouczania. U niej nie ma kazań, są tematy do przemyślenia.

 

Autor: Elizabeth Strout
Tytuł: Bracia Burgess
Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 2016
Tłumaczenie: Małgorzata Maruszkin

Siła nawyku, Charles Duhigg

a.d.b

sia_nawyku

 

"Siła nawyku" Charlesa Duhigga to solidnych rozmiarów książka naukowa, napisana tak dobrze, że czyta się ją jak wciągającą powieść. Naukowe wywody poparte są konkretnymi przykładami, które pozwalają wejrzeć w istotę sprawy i zrozumieć opisywane zjawiska niemal bez wysiłku.

Rozpoczyna się historią otyłej, uzależnionej od alkoholu i zadłużonej po uszy dziewczyny, która stopniowo wyzwala się z uzależnienia, spłaca długi i staje się osobą wysportowaną. Jak? To właśnie wyjaśnia ta książka. Duhigg wyjaśnia czym są nawyki, jak się kształtują i umacniają, jak można je zmienić. Kiedy zrozumiemy czym jest pętla nawyku, będziemy w stanie zmienić swoje nawyki.


Książka została podzielona na trzy części. Pierwsza to opis powstawania nawyków, głównie nawyków jednostek. Druga przedstawia nawyki dużych firm, głównie tych, które osiągnęły sukces, choć jest tu i miejsce na opis złych nawyków fatalnego szpitala, zaś trzecia analizuje nawyki sołeczne- znowu w odniesieniu do konkretnych przypadków.

Autor "Siły nawyku" twierdzi, że nasz mózg nigdy nie zapomni starego nawyku, może go jedynie zastąpić nowym. Na dowód przytacza szereg fascynujących historii, w tym i te, wyjaśniające jak radzą sobie na co dzień ludzie z uszkodzeniami mózgu. Książka odwołuje się do zwyczajów typowych dla Ameryki i takie są głównie przytaczane historie, a my poznajemy przy okazji system działania korporacji i ich paskudne zwyczaje, ale też przepis na muzyczny przebój.

Czy czytać? Jak najbardziej. Przy tej książce można samodzielnie zbudować strategię zmiany własnych nawyków i nawet się przy tym nie spocić. Ogrom materiału, przystępność wywodu i masa ciekawostek tłumaczą rekordy sprzedaży na świecie i wysokie pozycje książki na listach bestsellerów.

Autor: Charles Duhigg
Tytuł: Siła nawyku
Wydawnictwo: PWN
Data wydania: 2013
Tłumaczenie: Małgorzata Guzowska

Córka grabarza, Joyce Carol Oates

a.d.b

corka_grabarza1

 

"Córka grabarza" Joyce Carol Oates to powieść, którą śmiało można uznać za odważną, wręcz obrazoburczą, czy nawet antyamerykańską, a przecież autorka jest Amerykanką. Oates zderza wiarę w otwarte, przyjazne Stany Zjednoczone z brutalną prawdą o życiu imigrantów, mit Ellis Island[1], gdzie "z otwartymi ramionami witano imigrantów z ogarniętej wojną Europy z realiami.

"A gdybym był młotkowym? W fabryce z młotkiem szalał?" Chciałabym? Chyba nie i nie inaczej jest w przypadku grabarza. Grabarz - już sama ta nazwa piętnuje. Główna bohaterka - Rebeca jest właśnie córką grabarza, córką imigrantów, ale w odróżnieniu od reszty rodziny urodziła się już w Stanach - na statku w porcie i to zdaniem jej ojca oznacza, że "nic jej nie zrobią, bo jest tutejsza". Już to jedno zdanie pokazuje stosunek Jakuba Schwarta do Amerykanów. Nie bez powodu Jakub odbiera ich jako zagrożenie. W powieści mamy okazję prześledzić losy uciekinierów z hitlerowskich Niemiec, ich degradację, która rozpoczęła się w 1936 r. "ocaleniem" - ucieczką z faszystowskich Niemiec do Stanów. Ich los od tego momentu to niekończące się pasmo upokorzeń, rozczarowań i przejawów antysemityzmu, który dotyka ich w Stanach. Dopiero Rebeka odwraca los, ale wyrzekając się rodziny, zmieniając nazwisko i kreując siebie na całkowicie amerykańską Hazel Jones. Życie Hazel to nie sielanka, to strach, wieczne ucieczki i ukrywanie prawdy o sobie i swoim pochodzeniu. Rebeca Schwart nigdy nie stanie się w pełni Hazel Jones, stale będzie uciekać, także od wspomnień i stale będzie pamiętać, także o rodzinie, która zginęła w Niemczech w czasie II wojny światowej. Wyrazem tej tęsknoty będą zamykające książkę listy do cudem ocalałej  kuzynki, która także trafiła do Stanów, tyle, że już po wojnie. Te listy to zresztą jedyne stylistyczne odstępstwo w całej powieści i stanowią pewien zgrzyt: stylistyczny i logiczny, i burzą wizerunek głównej bohaterki.  

Tematyki "Córki grabarza" nie sposób określić w dwu słowach, bo to książka o wielu poziomach znaczeń. Zawiera obraz Stanów Zjednoczonych w tracie II wojny i po niej,  historię antysemityzmu, opowieść o ucieczce od tragicznych przeżyć i wykuwaniu własnego losu. To też opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, zapis zmagań uchodźców z Europy o przetrwanie za oceanem i w końcu historia miłosna.
Powieść Oates to kawał solidnej literatury, świetnej, bolesnej i trudnej.

Autor: Joyce Carol Oates
Tytuł: Córka grabarza
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2007
Tłumaczenie: Katarzyna Karłowska

 

[1] Port w Nowym Yorku, w którym do 1954 r. przyjmowano imigrantów.

Psalm 44, Danilo Kiš

a.d.b

20160909190706

 

 

Biblijny Psalm 44 jest lamentacją, głosem rozpaczy opuszczonego przez Boga narodu, a debiutancki "Psalm 44" Danilo Kiša to książka o nadziei wbrew nadziei.


Młodziuteńka Maria planuje ucieczkę z Auschwitz w momencie kiedy zbliża się front i rośnie prawdopodobieństwo likwidacji obozu, czyli wymordowania ostatnich żyjących więźniów. Szanse wydawałoby się żadne, zważywszy na oświetlenie, ogrodzenie pod napięciem, psy i straże, ale Maria i jej francuska przyjaciółka Jeanne nie tracą nadziei i wiedzą, że właśnie utrata nadziei oznacza pogodzenie z losem i śmierć.
"Psalm 44" to książeczka objętościowo niewielka, ale temat ogromny. Nie ma się co obruszać, że wydarzenia są mało prawdopodobne. Nie o nie tu chodzi, a o oddanie emocji, o pokazanie walki o zachowanie nadziei kiedy "wszystkie kobiety, które tu razem z nią przywieziono, podobnie jak te, które przewijały się przez ten blok, były już martwe [...] to od nich zaczęła się procesja zakończona Polą, która leży obok martwa." Emocje Marii są skrajne: od rozpaczy do nadziei, od obojętnego spokoju po reakcje skrajnie gwałtowne. Wszystko to w obrębie 150 stron, więc tworzy kondensat emocji, który szarpie czytelnikiem, tak jak szarpie Marią.

W obu "Psalmach 44" nie ma Boga, bo nie może go być. Zamiast niego jest tajemniczy Max, który pomaga kobietom, a którego Maria zobaczy dopiero po wojnie. Max ma rzeczywiście jak na obozowe warunki niemal boskie właściwości, a Jakub - ukochany Marii mówi o nim: Deus ex machina. Drugi to dr Nietzsche, który zawłaszczył kompetencje Boga, decyduje o życiu, śmierci i cierpieniu, bo jak rzeczywisty Mengele prowadzi eksperymenty na ludziach. Poglądy dr Nietzsche bliskie są  poglądom filozofa, który przecież ogłosił śmierć Boga:  „Gott ist tot" (dosł. Bóg jest martwy).

1.osobowa narracja jest nielinearna. To zapis myśli Marii, jej emocji i wspomnień m.in. z okresu poprzedzającego Auschwitz, czasu narastania zła. To wspomnienia pogromu Żydów w serbskim Nowym Sadzie, wspomnienia z obozu. To też zapis wypowiedzi ojca dziewczyny i dr Nietzsche, wspomnienia całych transportów i pojedynczych osób z językowej wieży Babel, jakim było KL Auschwitz.

"Psalm 44" Kiša to wołanie Żyda mordowanego w Nowym Sadzie: Eli... Eli - Panie... Panie

ksikowe_klimaty4

Autor: Danilo Kiš
Tytuł: Psalm 44
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Data wydania: 2016
Tłumaczenie: Danuta Cirlić-Straszyńska

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci