Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Historia przemocy, Edouard Louis

a.d.b

669796352x500

 

"Historia przemocy" to książka oparta na prawdziwym wydarzeniu. Młodemu autorowi książki opisana historia naprawdę się przydarzyła, w powieści zyskała jednak wymiar uniwersalny, nie tylko dramatu jednostki.

Rekonstrukcja wydarzeń następuje stopniowo, w zasadzie chyba tylko dlatego ma ona w ogóle miejsce, że język nie jest w stanie nadążyć za emocjami. Próba rekonstrukcji wydarzeń zastępuje więc po części, a może tylko ułatwia, analizę uczuć bohatera. Na relację o fatalnej nocy, zakończonej próbą morderstwa składa się ciąg opowieści. Każdy pod pozorem opowiadania historii Edouarda opowiada w rzeczywistości o sobie. Bohater ginie w opowieściach innych, choć wszyscy pozornie mówią o nim. Traci więc swoją opowieść, co jest kolejną traumą, a samo spisanie historii jest jej odzyskiwaniem. Jest też równoznaczne z odzyskiwaniem prawa głosu, choć ta nowa opowieść jest już przefiltrowana przez opowieści innych.  Sam narrator - bohater - relacjonuje głównie kolejną relację - osoby trzeciej - siostry, która zna historię jedynie od niego, a swoje komentarze i sprostowania bohater jedynie wtrąca, zapisując je kursywa, jakby to one były cytowaniami.Taka narracja buduje przemoc inną niż fizyczna, o której opowiada. Obrazuje konflikt postaw i przeżyć, ale zderzenie wielu głosów, wzajemne ich skonfrontowanie angażuje też czytelnika. Nie ma ucieczki. W tę narrację trzeba wejść i chyba właśnie ten chwyt narracyjny jest największym walorem powieści Louisa.   

"Historia przemocy" zderza postawy ofiary, oprawcy, którego ofiara usiłuje zrozumieć, rodziny, przyjaciół, policji. Opowieści przenikają się i konfrontują różne stanowiska i różne postawy, od prób zrozumienia, po sztywne, utrwalone w schemacie i niezmienne postawy policjantów i pielęgniarki w przychodni. Wszystkie one wraz z cytowanym "Azylem" Faulknera , opowieścią o nosicielach HIV i historią "wyklętej" sąsiadki składają się na rozbudowany esej o przemocy i jej pochodzeniu.

Sama zaś historia Edouarda to nie tylko opowieść o feralnej nocy, ale i konsekwencjach traumy, która dotyka nie tylko ofiarę. Rozciąga się też na jej otoczenie i przestrzeń, a nawet na czas, który staje się czasem do zabicia. Przemoc stale wraca w pamięci, mimo prób nie sposób o niej zapomnieć i nie pomoże tu zacieranie śladów, choćby najdokładniejsze, bo opresyjny jest cały system. Przedmiotowe traktowanie to domena nie tylko gwałciciela, ale i policji, która od momentu zgłoszenia napaści "wie lepiej" i nie licząc się z uczuciami decyduje o życiu pokrzywdzonej osoby; służby zdrowia, hojniej od medykamentów serwującej bezduszne sentencje; przyjaciół, wręcz narzucających własne zdanie i wymuszających działania i w końcu rodziny. Bohater pozostaje więc w zasadzie sam, choć pozornie otoczony jest ludźmi. Nikt jednak nie jest w stanie go zrozumieć, co potęguje rozgoryczenie, a on sam usiłuje zrozumieć przebieg zdarzeń i motywy przemocy, która go dotknęła. Wikła się więc w niekończącą się opowieść prowadzoną dwutorowo: monolog we własnej głowie i przymus nieustannego opowiadania wszystkiego innym. Prawidła rządzące przemocą odkryje w historii ojca Redy, wykluczonej sąsiadki, własnej i Redy w końcu. Przemoc rodzi się wszędzie tam, gdzie nie ma zgody na jakąkolwiek odmienność i sięgnąć po nią może każdy choć odrobinę inny i przez to wykluczony. To wykluczenie rodzi przemoc, bo ona sprawia wrażenie leku na bezradność i bezsilność. A że zło lubi się multiplikować w kolejnych wersjach i kolejnych odsłonach to odrzucenie domaga się zemsty.

Autor: Edouard Louis
Tytuł: Historia przemocy
Tłumaczenie: Joanna Polachowska
Wydawnictwo: Pauza
Data wydania: 2018

 

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci