Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Sprzedawczyk, Paul Beatty

a.d.b

609213352x500

 

"Sprzedawczyk" został uhonorowany w 2016 nagrodą Man Booker Prize, pokonując m.in. doskonałą książkę Madaleine Thien "Nie mówcie, że nie mamy niczego", jest więc pierwszym Amerykaninem, który został uhonorowany "Bookerem" po zmianie zasad przyznawania nagrody.  Mało tego, to też jeden z niewielu pisarzy, którzy kuksańce rozdają szczodrze, nie pomijając przy tym nikogo.

Tempo "Sprzedawczyka" zapiera dech. To istny intelektualny rellercoaster: długie, wielokrotnie złożone i pełne gier słownych zdania, szybkie przejścia od eseju, komentującego sprawy społeczne do czystej groteski i z powrotem, mistrzowskie połączenie powieści erudycyjnej, komediowego monologu i subiektywnego, zaangażowanego dziennikarstwa.

Bohater "Sprzedawczyka",  Drops dorasta w fikcyjnym Dickens - stolicy morderstw, które jest wzorowane na Compton, stolicy rapu i zabójstw. Jako dziecko psychologa sam jest jednym wielkim psychologicznym eksperymentem i obiektem działań wychowawczych ojca, o czym nie omieszka poinformować czytelników w niekończącym się ironicznym monologu. Miał być "czarnuchem idealnym", czarnuchem dumnym ze swojej rasy i pochodzenia, więc kiedy władze, nie radząc sobie z przestępczością wymazują Dickens z mapy przywraca miasto do istnienia. Idzie nawet krok dalej, w mieście przywraca segregację rasową i niewolnictwo. Ten szereg absurdów, scen groteskowych bawi do momentu, kiedy uświadomimy sobie, że ta "groteska" dzieje się naprawdę, może nie tu, bo w USA, ale dzieje się teraz. Mimo żartów diagnoza jest gorzka: rasizm trzyma się mocno.

Autor: Paul Beatty
Tytuł: Sprzedawczyk
Tłumaczenie: Piotr Tarczyński
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 2018

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [awita] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Brzmi rzeczywiście mocno "odjazdowo". Nie pogubiłaś się w tej gatunkowej zmienności i tempie? Jak Ci się czytało tę powieść?

  • a.d.b

    Książka rewelacyjna. Bardzo pomocne są przypisy (to chyba zasługa tłumacza), bo bez nich część aluzji byłaby dla kogoś spoza Stanów niezrozumiała. Jak się czytało? Świetnie. Ktoś kto lubi ironię będzie zachwycony. A pogubić się trudno, wolty dotyczą stylu, przechodzenia od komentarza do kolejnego zdumiewającego pomysłu Dropsa, na szczęście nie wydarzeń. Polecam, choć to gorzkie.

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci