Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Saga Puszczy Białowieskiej, Simona Kossak

a.d.b

saga

 

 

"Saga Puszczy Białowieskiej" Simony Kossak to ogromne (treściowo) dzieło. Dla czytelnika i dla słuchacza, który zna inne książki i gawędy przyrodniczki "Saga..." może być zaskakująca, łączy bowiem informacje historyczne i ściśle z nimi związane dane statystyczne z informacjami i ciekawostkami o zwierzętach. "Saga Puszczy Białowieskiej" to kompletna historia puszczy od jej zarania po czasy współczesne. Co oczywiste im bliżej współczesności tym więcej danych historycznych i statystycznych na temat ostatniego w Europie naturalnego lasu.

"Saga... " nie jest lekturą lekką i przyjemną. Przytłacza nie tylko ogrom informacji, ale i świadomość, że Puszcza jest całkowicie zależna od działań ludzi, co nie jest radosną informacją dla kogoś, kto zna niszczycielskie zapędy człowieka. I rzeczywiście ta książka mogłaby nosić tytuł "elegia". Ze względu na fakty autorka opowiada w zasadzie o zagładzie puszczy pierwotnej i kolejnych gatunków zamieszkujących ją ptaków i zwierząt. Wstrząsające jest odkrycie, że to, co myśliwi (także ci koronowani) nazywają polowaniem jest w rzeczywistości rzezią zwierząt, pozbawionych możliwości jakiejkolwiek obrony czy ucieczki, bo uwięzionych w zagrodach i wystawionych na strzał. Dane statystyczne, liczby zabitych zwierząt są więc ogromne, bo cóż to za trudność trafić oswojonego żubra, który nawet nie ucieka (to współczesność) czy wilka w ograniczonym, ogrodzonym terenie (to też praktyki dnia dzisiejszego). Drugi obok myśliwego szkodnik to kłusownik, który przyznał sobie prawo do zabijania i wyrębu w imię doraźnych korzyści. Łupem kłusowników padają i drzewa, i zwierzęta. Ogólnie ingerencja człowieka nigdy nie kończy się dobrze. Nawet oswojone zwierzęta czeka tragiczny los, np. taki jak opisywane tu oswojone łosie zamordowane przez ludzi, bo zależne od człowieka i zbyt ufne. Tym trudniej o tym czytać, że zostały uwiecznione na fotografiach zamieszczonych w książce i nie są już anonimowe - to Pepsi i Kola. Ich los jest równie wstrząsający jak los wilka Kazana, o którym pisał Adam Wajrak ( http://slowooslowach.blox.pl/2016/11/Wilki-Adam-Wajrak.html ). Niemal każdy rozdział to historia zagłady kolejnego gatunku: cietrzewia, tura, rodzimych gatunków jeleni itd., nawet żubra, którym się tak chlubimy i do którego znowu strzela się pod pretekstem eliminacji osobników chorych (to najnowsze wyczyny naszych "specjalistów od ochrony środowiska"). Mimo prób ratowania Puszczy Białowieskiej perspektywy nakreślone przez Kossak są niewesołe. Niestety. I niestety trzeba w nie w końcu uwierzyć, a nie znowu ciąć (teraz pod pretekstem szkodników), bo Kossak to nie tylko gawędziarka i pisarka, ale i  żyjąca ponad 30 lat niemal w środku Puszczy profesor biologii. Jej głos powinien się liczyć.

"Saga Puszczy Białowieskiej" ma zaskakującą kompozycję. Kolejne rozdziały rozpoczyna beletryzowana część historyczna, odwołująca się wprawdzie do faktów, ale jednak "ubrana w literacką opowieść". Dopiero po niej - wydrukowanej zieloną czcionką, następuje dalsza część poświęcona historii Puszczy i biologii zwierząt. Dodatkowym walorem książki są wspaniałe zdjęcia, szczególnie te z autorką i jej zwierzętami.

 

Autor: Simona Kossak
Tytuł: Saga Puszczy Białowieskiej
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2016

z_agatk

Simona Kossak w puszczy z oswojoną rysicą Agatką (fot. Lech Wilczek)

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci