Menu

słowo o słowach

O książkach, książkach i książkach. Czasem o wierszach i filmie.

Bracia Burgess, Elizabeth Strout

a.d.b

14786803360990490jpggallery.bigiext46657390

 

Akcja i głębia

Pierwszy kontakt z książką "Bracia Burgess" może czytelników znających twórczość Elizabeth Strout wprawić w konsternację. Przecież to już było. Na szczęście tylko prolog przypomina "Mam na mię Lucy", styl plotek i telefonicznych pogaduch to ledwie kilka pierwszych stron, a później ... Później jest świetna powieść i nieprzypadkowo to "Braci Burgess" uważa się za najlepszą jak dotąd książkę w dorobku pisarki. Niemal wszystko w tej powieści jest doskonałe. Jest niezłe tempo wydarzeń, które jednak nie skazuje bohaterów na niebyt. Nieczęsto się zdarza, że akcja i głębia psychologiczna bohaterów idą w parze.

Na kanwie prawdziwych wydarzeń

Pomysł, pierwszy zarys powieści zaczerpnęła pisarka z prasy. W Maine, skąd pochodzi Strout, pewien 30 latek wrzucił  do meczetu świńską głowę. To ten epizod stał się zalążkiem książki, z tym że w swojej powieści Amerykanka odmłodziła bohatera czyniąc z niego nastolatka. Sam Zach, który jest sprawcą całego zamieszenia pozostaje jednak w cieniu, głównymi bohaterami są jego najbliżsi krewni: matka i dwaj wujowie- Jim i Bob, obaj prawnicy, podobnie zresztą jak autorka książki. Prawnicze wykształcenie Strout jest widoczne, choć nie prawnicze kruczki i polityczne reperkusje są najistotniejszą częścią wydarzeń. Zabiegi prawników, kodeksy, wiece i przemówienia są świetną charakterystyką  Stanów, stanowią doskonale zarysowane tło wydarzeń, są też pretekstem do prezentacji poszczególnych bohaterów, szczególnie ich podejścia do prawa i polityki. Zresztą samo rozwiązanie politycznego skandalu, wywołanego przez Zacharego jest piętą achillesową powieści, jest nieprawdopodobne, niemal baśniowe i przydarza się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Piętna przeszłości, piętna przynależności

Wybryk Zacha sprowadził obu braci prawników do Maine, które opuścili i do siostry, z którą utrzymują kontakt telefoniczny. Ponowne spotkanie po latach nie jest łatwe, wychodzą na jaw dawne kłamstwa, a konflikty zostają wyciągnięte na światło dzienne. Równolegle obok bieżących wydarzeń dotyczących procesu poznajemy prywatne życie rodzeństwa Burgessów: sławnego Jima, bezkrytycznie uwielbianego przez brata, Boba, żyjącego z piętnem przeszłości i jego rozwiedzioną, nieszczęśliwą siostrę bliźniaczkę - Susan. Każde z nich żyje inaczej, wybrało inne środowisko i inną drogę życiową i jest w efekcie reprezentantem innej grupy społecznej. Rozgoryczona, oschła Susan reprezentuje biedną, zaniedbaną prowincję, a jej sposób taktowania syna jest kalką tego, jak ją samą traktowała matka i kwintesencją amerykańskiego "zimnego chowu". Naiwny, prostoduszny Bob, to alkoholik (kolejny amerykański stereotyp) i reprezentant klasy średniej. Natomiast Jim to prawnicza sława i gwiazdor opływający w dostatki. Skąd te różnice wśród ludzi wychowanych w jednym domu? To wpływ traktowania całej trójki przez matkę. Te "trupy" przeszłości poznajemy stopniowo i powoli odkrywamy, że w efekcie wychowania w chorej atmosferze domu Burgessów wszyscy są skrzywdzeni.

Wymuszona tolerancja

Relacje rodzinne, towarzyskie i społeczne zostały oddane z niezwykłą pieczołowitością i to te sceny obnażają prawdę i o kondycji bohaterów i o zjawiskach społecznych typowych dla Ameryki. Najmocniejszą stroną są tu mistrzowsko prawdziwe dialogi i migawki z życia codziennego. Bohaterów poznajemy właśnie w takich krótkich ujęciach, ale przy okazji poznajemy i ich myśli. To stąd czerpiemy wiedzę o przeszłości i poglądach bohaterów, które niekoniecznie są zgodne z obowiązującymi normami. Kwestie tolerancji i imigrantów zajmują w powieści sporo miejsca nie tylko z racji wykroczenia, popełnionego przez Zacha. Oficjalnie USA to kraj wielokulturowy i tolerancyjny, w praktyce jednak oficjalne poglądy nie idą w parze z prywatnymi zapatrywaniami. Nawet ucieleśnienie dobroci - Bob, który wcześniej korygował błędy siostry mówiącej o Somalijczykach: Somaliańczycy, co świadczy o ignorancji, ale i braku szacunku, na widok Somalijki na ulicy myśli: "żeby tylko nie zrobiło się ich za dużo". Pozory i płycizna. Pozory świetnie ilustruje np. Pam, czerpiąca wiedzę o imigrantach z kolorowej prasy kobiecej. Nie ona jedna zresztą. Tolerancja jest wymuszona i tak "autentyczna" jak "spontanicznie organizowane" wiece poparcia tolerancji. Inność rodzi lęk. Lekiem jest, czy raczej może być  poznanie tej inności, ale nie można jej poznać, kiedy do obaw w poprawnym politycznie społeczeństwie nie sposób się przyznać.

"Bracia Burgess" to książka rozliczeniowa i moralizatorska, ale Strout do perfekcji opanowała prawienie morałów bez pouczania. U niej nie ma kazań, są tematy do przemyślenia.

 

Autor: Elizabeth Strout
Tytuł: Bracia Burgess
Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 2016
Tłumaczenie: Małgorzata Maruszkin

© słowo o słowach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci